GoPro wchodzi na wyższy poziom. Mission 1 zaskakuje dużą matrycą i wymienną optyką
Przez lata GoPro było kojarzone głównie z małymi kamerami do nagrywania sportu i podróży. Sprzęt tej marki trafiał na kaski, rowery, deski surfingowe i dachy samochodów, ale pod względem jakości obrazu nadal trudno było mu rywalizować z większymi aparatami czy kamerami filmowymi. Seria Mission 1 pokazuje jednak, że firma chce wyjść poza ten schemat.
GoPro Mission 1 to największa zmiana w historii marki
Nowa seria obejmuje trzy modele: podstawowy Mission 1, mocniejszy Mission 1 Pro oraz wersję wyposażoną w bagnet Micro 4/3. I to właśnie ten ostatni wariant wywołuje dziś największe zainteresowanie. Powodem jest to, że kamera pozwala korzystać z wymiennych obiektywów, co w świecie sprzętu sportowego nadal jest czymś bardzo rzadkim.
Sam pomysł wygląda trochę jak próba połączenia klasycznej kamery akcji z możliwościami małego aparatu filmowego. GoPro najwyraźniej uznało, że część użytkowników nie chce już wybierać między mobilnością a jakością obrazu.
Największą zmianą pozostaje jednak 1-calowa matryca o rozdzielczości 50 MP. To wyraźnie większy sensor niż w typowych kamerach sportowych, więc można spodziewać się lepszej jakości nagrań po zmroku, większej ilości detali i szerszego zakresu tonalnego. Na pokładzie pojawia się też nagrywanie 8K i bardziej rozbudowana stabilizacja obrazu.
Kamera sportowa, która coraz mniej przypomina klasyczne GoPro
Mission 1 różni się od wcześniejszych modeli nie tylko specyfikacją, ale też samą konstrukcją. Wersja Pro oraz model z mocowaniem Micro 4/3 są zauważalnie większe od klasycznych kamer GoPro. Producent najwyraźniej doszedł do wniosku, że część użytkowników jest gotowa zaakceptować większe gabaryty, jeśli w zamian dostanie lepszy obraz i większą kontrolę nad nagrywaniem.
Najciekawiej wypada oczywiście wariant z wymienną optyką. Dzięki bagnetowi Micro 4/3 można dobrać obiektyw pod własny styl pracy, od szerokiego kąta do vlogów po bardziej filmowe szkła portretowe. Dla twórców internetowych czy osób nagrywających materiały podróżnicze może to być naprawdę interesująca opcja.
GoPro mocno podkreśla też bardziej profesjonalne możliwości związane z nagrywaniem. Pojawiają się profile kolorystyczne do późniejszej obróbki, większa kontrola nad obrazem i funkcje, które do tej pory kojarzyły się raczej z aparatami dla filmowców niż kamerami sportowymi.
GoPro próbuje wejść do świata premium
Nowa seria nie będzie jednak tania. Ceny startują od około 3500 złotych, a najmocniejsze konfiguracje mogą przekraczać nawet 6000 złotych. To już poziom, przy którym wielu użytkowników zacznie porównywać Mission 1 nie z typowymi kamerami sportowymi, ale z bezlusterkowcami Sony, Panasonica czy Fujifilm.
I właśnie tutaj zaczyna się najciekawszy element całej premiery. GoPro po raz pierwszy tak wyraźnie wychodzi poza własną kategorię. Firma chce przekonać użytkowników, że kamera sportowa może być czymś więcej niż tylko dodatkiem do wakacyjnych nagrań albo jazdy na rowerze.
Jednocześnie Mission 1 nadal zachowuje cechy, z których marka słynęła od lat. Kamera ma być odporna, stosunkowo kompaktowa i gotowa do pracy w trudniejszych warunkach. Dla części twórców taki zestaw może okazać się wygodniejszy niż duży aparat z dodatkowym gimbalem.
Czy Mission 1 ma szansę zmienić rynek?
Premiera Mission 1 pokazuje, że rynek kamer sportowych zaczyna wyraźnie ewoluować. Coraz więcej twórców oczekuje dziś jakości obrazu zbliżonej do profesjonalnych aparatów, ale jednocześnie nie chce rezygnować z mobilności i prostoty obsługi. GoPro najwyraźniej uznało, że właśnie w tym kierunku warto teraz rozwijać markę.
Największą niewiadomą pozostaje jednak cena i realna przewaga nad konkurencją. W podobnym budżecie można dziś kupić bardzo dobre bezlusterkowce oferujące większe możliwości fotograficzne. Mission 1 będzie więc musiał przekonać klientów nie tylko samą jakością obrazu, ale też wygodą użytkowania i uniwersalnością.
To jedna z najbardziej nietypowych premier GoPro od wielu lat. Marka, która przez długi czas była kojarzona głównie z małymi kamerami na kask, nagle zaczyna coraz mocniej flirtować ze światem filmowców i profesjonalnych twórców internetowych.
