Hisense RoamView 32S6S to coś więcej niż telewizor na kółkach. Ma ekran 4K i własną baterię
Hisense RoamView 32S6S wygląda jak telewizor, ale trudno traktować go jak zwykły telewizor. Ma 32-calowy ekran 4K, dotyk, Androida, kamerę, własną baterię i stojak na kółkach, dzięki któremu można przesunąć go z salonu do kuchni albo sypialni. Pomysł jest prosty, choć cena sprawia, że zaczynam się zastanawiać, czy naprawdę potrzebujemy ekranu, który aż tak bardzo nie chce siedzieć w jednym miejscu.
Hisense RoamView to 32-calowy ekran 4K, który można przesuwać
Najciekawszym elementem RoamView nie jest wcale rozdzielczość 4K. Takich ekranów mamy dziś mnóstwo. Tutaj chodzi przede wszystkim o sposób korzystania ze sprzętu. 32-calowy panel o rozdzielczości 3840 x 2160 pikseli został umieszczony na regulowanym stojaku z kółkami, więc ekran można przestawić tam, gdzie akurat jest potrzebny. Można zmienić jego wysokość, nachylenie i ustawienie, a producent przewidział także możliwość korzystania z niego na biurku.
Sam ekran pracuje z częstotliwością 60 Hz, obsługuje HDR10 i ma szeroki kąt widzenia. Hisense zastosował również powłokę ograniczającą odbicia, co ma znaczenie przy korzystaniu z urządzenia w jasnym pomieszczeniu. Do tego dochodzi dotyk, dlatego RoamView może zachowywać się bardziej jak ogromny tablet niż klasyczny telewizor. Przeglądanie internetu, zdjęć, przepisów czy aplikacji nie wymaga wtedy ciągłego sięgania po pilota.
Śmiało można powiedzieć, że telewizor zazwyczaj kupujemy z myślą o konkretnym miejscu. RoamView został natomiast zaprojektowany tak, aby to miejsce zmieniać. Rano może znaleźć się w kuchni, później w salonie, a wieczorem obok łóżka. Oczywiście przesuwanie urządzenia ważącego około 25 kg nie będzie równie wygodne jak przeniesienie tabletu, ale sama koncepcja jest zdecydowanie ciekawsza niż kolejny nieruchomy ekran.
Bateria pozwala zapomnieć o kablu
Hisense wyposażył RoamView w akumulator, który według deklaracji producenta pozwala na maksymalnie 10 godzin pracy. Pełne naładowanie ma zajmować około trzech godzin. To jeden z tych elementów specyfikacji, który rzeczywiście zmienia sposób korzystania ze sprzętu, bo mobilność ekranu nie kończy się wraz z odłączeniem go od gniazdka. Trzeba jednak pamiętać, że 10 godzin to wartość deklarowana przez producenta, a rzeczywisty czas pracy będzie zależał od sposobu korzystania z urządzenia.
Pod względem wyposażenia RoamView przypomina połączenie telewizora, monitora i tabletu. Na pokładzie znalazło się 8 GB pamięci RAM oraz 128 GB przestrzeni na dane. Systemem operacyjnym jest Android, a Hisense przewidział między innymi obsługę Chromecast, Miracast i DLNA. Do dyspozycji użytkownika są też Wi-Fi 6, Bluetooth 5.3, HDMI 2.1 oraz USB 3.0.
Ciekawym dodatkiem jest szerokokątna kamera z fizyczną przesłoną prywatności. Można więc wykorzystać ekran do rozmów wideo, nauki czy pracy. Hisense dorzuca również funkcje związane z Google Gemini, dzięki czemu RoamView ma być czymś więcej niż urządzeniem do oglądania filmów. Producent widzi dla niego także zastosowania związane z tworzeniem, nauką, planowaniem czy korzystaniem z inteligentnych funkcji.
To telewizor, monitor czy duży tablet?
W tym przypadku nazwanie RoamView telewizorem jest trochę mylące. Urządzenie rzeczywiście ma ekran 4K, głośniki i aplikacje multimedialne, ale producent nie wyposażył go w tuner telewizyjny. Nie jest to więc telewizor w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Znacznie bliżej mu do dużego inteligentnego monitora z systemem Android, który dodatkowo można zabrać ze sobą do innego pomieszczenia.
To rozróżnienie ma znaczenie także dlatego, że RoamView próbuje znaleźć miejsce pomiędzy kilkoma kategoriami sprzętu. Jest większy od tabletu, bardziej mobilny od klasycznego telewizora i bardziej uniwersalny od zwykłego monitora. Można na nim oglądać filmy, prowadzić rozmowy, korzystać z aplikacji, wyświetlać zdjęcia, a nawet używać go jako cyfrowej tablicy.
Hisense nie wymyślił zresztą samego pomysłu mobilnego ekranu od zera. Podobne konstrukcje mają już w ofercie między innymi LG i Samsung. RoamView wyróżnia się jednak połączeniem 32-calowego ekranu 4K, dotyku, baterii i Androida. To sprawia, że całość jest bardziej wszechstronna, choć jednocześnie trudniej jednoznacznie powiedzieć, do jakiego użytkownika ten sprzęt jest właściwie skierowany.
Cena Hisense RoamView może być największą przeszkodą
W tym miejscu przechodzimy do kwestii, która może nieco ostudzić entuzjazm. W Stanach Zjednoczonych Hisense RoamView kosztuje około 2000 dolarów, czyli mniej więcej 7600 złotych. W Wielkiej Brytanii ceny sięgają około 1700 funtów, choć w sklepach można znaleźć również niższe kwoty. Polski cennik i termin dostępności nie zostały jeszcze jednoznacznie potwierdzone. To bardzo dużo jak za 32-calowy ekran. Z drugiej strony trudno porównywać RoamView wyłącznie z klasycznym telewizorem czy monitorem, bo jego najważniejszą funkcją jest właśnie mobilność. Jeśli ktoś rzeczywiście chce mieć jeden ekran używany w kilku pomieszczeniach, bateria i stojak mogą mieć większe znaczenie niż sama przekątna.
Mam jednak wrażenie, że w ten sposób Hisense podejmuje największe ryzyko. RoamView jest interesującym pokazem tego, w jaką stronę może pójść domowa elektronika, ale trudno oczekiwać, że każdy nagle będzie chciał wozić 25-kilogramowy ekran po mieszkaniu. Dla części użytkowników będzie to niezwykle praktyczny sprzęt, dla innych bardzo drogi gadżet rozwiązujący problem, którego wcześniej właściwie nie mieli. Jedno trzeba jednak przyznać. Hisense RoamView pokazuje, że telewizor nie musi już być urządzeniem przytwierdzonym do jednej ściany. Granica między telewizorem, monitorem, tabletem i inteligentnym ekranem coraz bardziej się zaciera, a ten nietypowy model jest jednym z ciekawszych przykładów takiej zmiany.
