Koniec ery TR5. Nowy AMD Threadripper przechodzi na Zen 6 i PCIe 6.0
AMD oficjalnie potwierdziło, że nowa generacja procesorów Ryzen Threadripper jest w przygotowaniu. Seria funkcjonuje roboczo pod nazwą Mustang Peak. Ma wprowadzić architekturę Zen 6, obsługę PCIe 6.0 i całkowicie nową platformę TR6. Na pełną specyfikację trzeba jeszcze poczekać, ale z tego, co AMD już pokazało, wynika dość jasno, że firma nie chce po prostu dołożyć kilku rdzeni do obecnego projektu, lecz zbudować nową podstawę dla profesjonalistów.
AMD żegna platformę TR5 i otwiera nowy rozdział
Platforma TR5 służyła procesorom Threadripper 7000 i 9000 i przez lata była tym, po co sięgali profesjonaliści, którzy naprawdę wiedzieli, czego potrzebują. Twórcy pracujący z materiałem wideo w rozdzielczości, której nazwy przeciętny użytkownik komputera PC nigdy nie słyszał, inżynierowie symulujący procesy wymagające dziesiątek wątków jednocześnie, specjaliści od AI trenujący modele na lokalnych maszynach, wszyscy oni przez lata budowali swoje zestawy właśnie wokół tej platformy. Teraz TR5 najwyraźniej dobiega końca i AMD szykuje dla nich coś nowego.
Nikt, kto pamięta poprzednie zmiany platform w tej rodzinie, nie powinien bagatelizować tego, co wiąże się z przejściem z TR5 na TR6. Nowe płyty główne to jedno, ale zmienia się też sposób, w jaki poszczególne komponenty systemu komunikują się ze sobą, a do tego dochodzą prawdopodobnie inne wymagania po stronie zasilania. Ktoś, kto od lat regularnie dokupował do swojego zestawu kolejne elementy pod TR5, tym razem może stanąć przed koniecznością zaczęcia niemal od zera, co jest poważną decyzją finansową, choć w tym segmencie rynku zwykle nie ona jest ostatecznym argumentem, lecz to, ile czasu nowy sprzęt pozwala zaoszczędzić przy codziennej pracy.
AMD nie robi tego bez powodu i patrząc na to, co dzieje się w branży, trudno uznać ten krok za zaskoczenie. Obliczenia AI stają się coraz bardziej wymagające nawet w zastosowaniach, które jeszcze dwa lata temu w ogóle ich nie dotyczyły, rendering scen i animacji rośnie w złożoności, a zbiory danych, które trzeba przetwarzać na bieżąco, osiągają rozmiary, przy których obecne platformy zaczynają się krztusić. AMD po prostu rysuje mapę na najbliższe lata i platforma TR6 jest pierwszym punktem na tej trasie.
Zen 6 może przynieść rekordową liczbę rdzeni
Zen 6 to część, o której mówi się w tym kontekście najgłośniej i trudno się dziwić, bo liczby, które krążą w branżowych dyskusjach, są naprawdę trudne do zignorowania. Według informacji z nieoficjalnych, ale zazwyczaj rzetelnych źródeł nowe chipletowe moduły CCD mają oferować do 12 rdzeni zamiast obecnych ośmiu. To samo w sobie jest już sporą zmianą, ale prawdziwy obraz wyłania się dopiero wtedy, kiedy zacznie się mnożyć tę liczbę przez możliwą konfigurację chipletów.
Gdyby AMD złożyło nowe chiplety w konfigurację zbliżoną do tej, którą stosuje w obecnych modelach Pro, końcowa liczba rdzeni mogłaby sprawić, że dzisiejsze flagowe Threadrippery wyglądałyby przy tym dość przeciętnie. Po sieci krążą spekulacje o układach z 144 rdzeniami i mimo że AMD nie potwierdziło żadnej konkretnej liczby, sam fakt, że taka rozmowa w ogóle się toczy w odniesieniu do komputera stacjonarnego, jest zastanawiający. Jeszcze kilka lat temu ktoś piszący o 144-rdzeniowym procesorze do stacji roboczej zostałby potraktowany z przymrużeniem oka, a dziś jest to temat, który branżowi analitycy traktują poważnie i to chyba najlepiej oddaje tempo zmian w tym segmencie.
Produkcja w litografii TSMC klasy 2 nm to temat, przy którym warto się chwilę zatrzymać, bo korzyści z niego wynikające są szersze niż mogłoby się wydawać. Na tej samej powierzchni krzemu zmieści się po prostu więcej tranzystorów, a to przekłada się na wyższe taktowania bez konieczności proporcjonalnego zwiększania poboru mocy, co przy procesorach tej klasy ma niebagatelne znaczenie dla wymagań chłodzenia i zasilania całego zestawu. Większa pamięć podręczna i lepsza wydajność jednowątkowa to kolejne rzeczy, których można się spodziewać, a ta ostatnia jest szczególnie istotna, bo sporo profesjonalnych narzędzi nadal nie potrafi w pełni wykorzystać dziesiątek rdzeni i to właśnie szybkość pojedynczego wątku decyduje tam o tempie pracy.
PCIe 6.0 to nie marketing, lecz przygotowanie na przyszłość
PCIe 6.0 w specyfikacji nowego Threadrippera to element, który najłatwiej przeoczyć, kiedy uwagę przykuwają liczby rdzeni i kolejne potwierdzenia nowej architektury. Dla większości ludzi różnica między kolejnymi generacjami PCIe jest abstrakcyjna, bo w codziennym użytkowaniu komputera po prostu jej nie czuć. Problem w tym, że Threadripper nigdy nie był produktem dla większości ludzi i jego użytkownicy patrzą na takie rzeczy zupełnie inaczej.
Przejście z PCIe 5.0 na 6.0 oznacza podwojenie przepustowości na każdej linii i choć brzmi to jak sucha techniczna informacja, jej konsekwencje są jak najbardziej namacalne w codziennej pracy. Wyobraźmy sobie typową sesję roboczą na takiej maszynie: karta graficzna renderuje, akcelerator AI przetwarza dane, dysk NVMe zapisuje kolejne pliki wynikowe, a karta sieciowa jednocześnie wysyła ukończone projekty do klienta. Kiedy to wszystko dzieje się naraz przez wiele godzin dziennie, każde wąskie gardło w komunikacji między komponentami sumuje się w realne straty czasu i właśnie dlatego użytkownicy z tego segmentu od lat upominali się o szybsze łącze między procesorem a resztą systemu.
Decyzja o pozostaniu przy DDR5 zamiast skoku na DDR6 może u niektórych wywołać lekkie rozczarowanie, ale patrząc na to chłodniej, ma całkiem sporo sensu. DDR5 to standard, który wciąż się rozwija, oferuje coraz wyższe taktowania i wciąż nie został doprowadzony do swoich prawdziwych granic. Przesiadka na DDR6 wiązałaby się z kolejnymi kosztami dla użytkownika i kolejnymi wyzwaniami inżynieryjnymi dla AMD, podczas gdy firma ma ważniejsze rzeczy do dopracowania przy tak gruntownej zmianie platformy.
Threadripper nowej generacji każe jeszcze na siebie poczekać
Oficjalne potwierdzenie istnienia Mustang Peak to dobra wiadomość, ale kto spodziewał się rychłej premiery, ten musi uzbroić się w cierpliwość, bo mowa o 2027 roku. Zanim nowe Threadrippery trafią do sprzedaży, AMD skoncentruje się na serwerowych układach opartych na Zen 6, co zresztą jest zgodne z tym, jak firma zazwyczaj kolejkuje swoje premiery. Segmenty serwerowe i profesjonalne zwykle dostają nowe architektury jako pierwsze, a desktopowe rozwiązania dla profesjonalistów przychodzą chwilę później.
Ten czas oczekiwania ma jednak pewną zaletę, której nie warto pomijać. Kiedy Mustang Peak w końcu dotrze na rynek, ekosystem wokół niego będzie już dojrzalszy, sterowniki lepiej dopracowane, a pierwsze recenzje pokażą, czy zapowiedzi przełożyły się na realne wyniki. Kupowanie pierwszej rewizji zupełnie nowej platformy zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem i użytkownicy, którzy mogą sobie pozwolić na cierpliwość, zazwyczaj na tym wychodzą lepiej.
Patrząc na całość tego, co AMD zapowiada w związku z Mustang Peak, trudno oprzeć się wrażeniu, że firma traktuje tę premierę poważnie. Nowa platforma, zmiana standardu PCIe, architektura produkowana w 2 nm i potencjalnie rekordowa liczba rdzeni to zestaw zmian, przy którym poprzednie generacyjne skoki wyglądają zachowawczo. AMD przez lata budowało swoją pozycję w segmencie profesjonalnych procesorów desktopowych i Mustang Peak wygląda jak dowód, że firma nie zamierza z tej pozycji rezygnować.
