Lekki laptop w zaskakującej cenie. Chuwi pokazuje, ile można dostać za niewielkie pieniądze

Jeszcze kilka lat temu zakup lekkiego, dobrego laptopa za niewielkie pieniądze oznaczał konieczność zaakceptowania wielu wyrzeczeń. Blady ekran, plastikowa obudowa skrzypiąca przy każdym naciśnięciu i dwa porty USB, jeśli miało się szczęście, były standardem w tej półce cenowej. Chuwi próbuje udowodnić, że można podejść do tego segmentu zupełnie inaczej, a nowy UniBook jest jednym z pierwszych komputerów wyposażonych w procesor Intel Core 3 304 z rodziny Wildcat Lake. Przy okazji kosztuje mniej niż wiele popularnych ultrabooków, co sprawia, że warto mu się przyjrzeć.
Jeden z pierwszych laptopów z procesorem Intel Wildcat Lake
Największą nowością w UniBooku jest procesor Intel Core 3 304 należący do nowej platformy Wildcat Lake, i to właśnie on odpowiada za spore zainteresowanie tym modelem jeszcze przed premierą. To układ produkowany w litografii Intel 18A, wyposażony w pięć rdzeni i pracujący z TDP na poziomie 15 W. Brzmi skromnie, ale producent stawia tu przede wszystkim na energooszczędność podczas codziennych zadań, czyli pracy biurowej, nauki, przeglądania internetu czy oglądania filmów, a nie na rekordy w benchmarkach. Układ ma też zintegrowany akcelerator AI osiągający do 15 TOPS, choć nie spełnia wymagań stawianych komputerom z certyfikatem Copilot+ PC, dlatego nie oferuje wszystkich funkcji dostępnych na tego typu urządzeniach.
Laptop trafia na rynek z 8 GB pamięci LPDDR5 oraz dyskiem SSD PCIe o pojemności 256 GB. Konfiguracja niepowalająca na kolana, ale w przeciwieństwie do wielu konkurencyjnych konstrukcji producent pozostawił możliwość wymiany nośnika na większy model zgodny z PCIe 4.0, co nie jest wcale oczywistością w tym przedziale cenowym. Dla osób planujących korzystać z komputera przez kilka lat i nielubiących ograniczeń fabrycznej pamięci to naprawdę istotna informacja, bo dokupienie większego dysku po roku użytkowania jest znacznie tańsze niż zmiana całego sprzętu.
Ekran i porty, których próżno szukać u wielu rywali
Chuwi postawiło na 14-calowy ekran IPS o rozdzielczości 1920 x 1200 pikseli i proporcjach 16:10, które ostatnio wracają do łask w laptopach klasy średniej i naprawdę trudno się temu dziwić. Wyższy obraz oznacza więcej miejsca na tekst i arkusze kalkulacyjne, co przy codziennej pracy przy komputerze robi realną różnicę. Matryca ma pokrywać 100 proc. przestrzeni barw sRGB i oferować jasność sięgającą 300 nitów, co do profesjonalnej obróbki grafiki raczej nie wystarczy, ale do codziennego użytkowania i okazjonalnego oglądania filmów prezentuje się całkiem obiecująco.
Jeszcze ciekawiej wygląda zestaw złączy, bo tu Chuwi naprawdę nie poszło na skróty. Na obudowie znalazły się dwa porty USB-C z obsługą ładowania i obrazu, dwa USB-A 3.2, dodatkowe USB 2.0, HDMI, gigabitowy Ethernet, czytnik kart TF oraz klasyczne gniazdo słuchawkowe. W czasach, gdy wiele ultrabooków ogranicza się do dwóch portów USB-C i zmusza użytkownika do inwestowania w huby i przejściówki, taki zestaw złączy jest czymś, co naprawdę wyróżnia UniBooka na tle konkurencji i potrafi być argumentem samym w sobie przy wyborze nowego sprzętu.
Lekka konstrukcja i bateria na cały dzień
Półtora kilograma to już od dawna nieoficjalny próg, po przekroczeniu którego laptop przestaje być ''lekki'' i zaczyna być po prostu ''przenośny''. UniBook waży około 1,2 kg, a obudowa z aluminium ma zaledwie 16,4 mm grubości, więc spokojnie mieści się po dobrej stronie tej granicy. Taki komputer wrzuca się do torby bez zastanowienia i nie przypomina o swoim istnieniu przez resztę dnia.
Producent deklaruje, że akumulator o pojemności 53,38 Wh starcza na około 13 godzin odtwarzania wideo. Ładowarka USB-C o mocy 65 W daje z kolei 60 proc. naładowania w ciągu godziny, co przy okazjonalnym zapomnieniu o podłączeniu kabla na noc pozwala szybko nadrobić zaległości. Przy mieszanym użytkowaniu, obejmującym przeglądanie sieci, pisanie i sporadyczne wideorozmowy, realistyczny czas pracy będzie krótszy niż w scenariuszu producenta, ale i tak powinien bez problemu wystarczyć na pełen dzień pracy poza biurem.
Wyposażenie uzupełniają podświetlana klawiatura, Wi-Fi 6, Bluetooth 5.2 i kamerka z fizyczną zasłoną obiektywu. Ta ostatnia to rozwiązanie, które przy zdalnych spotkaniach i lekcjach online działa po prostu lepiej niż jakiekolwiek ustawienie w systemie, bo widać gołym okiem, że kamera jest zasłonięta. Laptop obsługuje też dwa zewnętrzne monitory 4K jednocześnie, co przy cenie poniżej dwóch tysięcy złotych naprawdę robi wrażenie i trudno było oczekiwać tego od budżetowego sprzętu jeszcze kilka lat temu.
Cena może okazać się największym argumentem
449 dolarów w przedsprzedaży, czyli około 1700 złotych po przeliczeniu, to kwota, przy której warto się zatrzymać i zastanowić, co za te pieniądze zwykle można dostać. Najczęściej: procesor poprzedniej generacji, plastikową obudowę i ekran w proporcjach 16:9 z jasnością ledwo wystarczającą do pracy przy oknie. Standardowa cena UniBooka ma wzrosnąć do około 499 dolarów, czyli mniej więcej 1850 zł, ale nawet wtedy, po doliczeniu podatków i ewentualnych kosztów dystrybucji w Europie, propozycja Chuwi wygląda na papierze bardzo poważnie.
Kompromisy oczywiście są, bo przy tej cenie muszą być. 8 GB pamięci RAM wystarczy do nauki i pracy biurowej, ale przy kilkunastu otwartych zakładkach w przeglądarce i jednoczesnym działaniu komunikatorów można zacząć odczuwać ograniczenia. Wydajność Core 3 304 pozostaje na razie w dużej mierze niewiadomą, bo niezależnych testów tego procesora jest jak na lekarstwo i deklaracje producenta trzeba traktować z odpowiednim dystansem. Mimo to Chuwi składa ofertę, którą trudno zbagatelizować, i jeśli pierwsze recenzje potwierdzą choćby większość obietnic, UniBook może okazać się jednym z tych nieoczywistych zakupów, o których mówi się, że ''za te pieniądze nie ma się do czego przyczepić''.