Nowe przepisy UE dotyczące baterii. Smartwatche nie będą musiały mieć wymiennego akumulatora
Europejskie przepisy dotyczące elektroniki przechodzą dużą zmianę. Unia Europejska chce, aby urządzenia były bardziej trwałe, łatwiejsze w naprawie i mniej obciążające dla środowiska – dlatego wprowadza nowe wymagania dla producentów. Okazuje się jednak, że jedna grupa popularnych gadżetów otrzyma specjalne traktowanie. Smartwatche oraz opaski sportowe nie będą musiały spełnić wszystkich zasad, które obejmą inne urządzenia elektroniczne. Dlaczego?
Smartwatche z wyjątkowym traktowaniem?
No właśnie, dlaczego nowe przepisy ominą niektóre urządzenia? Zacznijmy od tego, że w założeniu mają one zachęcić producentów elektroniki do projektowania sprzętu łatwiejszego w naprawie i bardziej przyjaznego środowisku. Gdyby tak się stało, oznaczałoby to wprowadzenie na rynek nowych modeli smartfonów, czy konsol przenośnych. Ale to już się tak naprawdę dzieje, bo nie tak dawno pisałem o wycofaniu z rynku europejskiego Nintendo Switch. Mówi się również o wprowadzeniu nowego modelu Nintendo Switch 2 z wymienną baterią. Ale jak się okazuje w przypadku urządzeń ubieralnych sytuacja wygląda jednak inaczej.
Unia Europejska uznała bowiem, że niewielkie rozmiary smartwatchy i opasek fitness, a także konieczność zachowania wysokiej odporności na wodę i kurz, sprawiają, iż narzucenie identycznych wymagań mogłoby przynieść więcej szkód niż korzyści. Wyjątek obejmie modele, w których dostęp użytkownika do baterii mógłby negatywnie wpłynąć na bezpieczeństwo, trwałość lub wodoszczelność konstrukcji. Brzmi to rozsądnie, ale nie da się ukryć, że dla producentów innych urządzeń taki wyjątkiem może być… niesprawiedliwy?
Dlaczego producenci zabiegali o zmianę przepisów?
Zmiany nigdy nie biorą się z niczego. Otóż firmy produkujące elektronikę już od miesięcy przekonywały, że miniaturyzacja nowoczesnych urządzeń znacząco utrudnia zastosowanie rozwiązań pozwalających na samodzielną wymianę akumulatora – czyli tych, które według nowych przepisów proponuje UE. Przykładowo w zegarkach inteligentnych niemal każdy milimetr przestrzeni jest wykorzystywany przez czujniki zdrowotne, moduły łączności, silniczki haptyczne czy anteny. Wprowadzenie doń wymiennych baterii sprawia, że przestrzeń ta krytycznie się kurczy.
Zdaniem przedstawicieli branży wprowadzenie obowiązkowej, łatwo dostępnej baterii spowodowałoby wręcz powiększenie grubości urządzeń ubieralnych, a co za tym idzie pogorszenie ich odporności na liczne uszkodzenia mechaniczne i kontakt z wodą. To właśnie główne powody, którymi producenci argumentowali, że w ich przypadku nadal bezpieczniejszym rozwiązaniem jest wymiana baterii w serwisach.
Jak zwykle jednak są i przeciwnicy decyzji. Ta spotkała się z krytyką organizacji promujących prawo do naprawy. Ich zdaniem wprowadzenie wyjątku dla smartwatchy może sprawić, że producenci nadal będą tworzyć urządzenia trudne i kosztowne w serwisowaniu, co w praktyce może skracać ich cykl życia. Eksperci podkreślają, że akumulator jest jednym z elementów elektroniki, który najszybciej traci swoje właściwości, a jego wymiana często decyduje o tym, czy użytkownik chce naprawić sprzęt, czy kupić już nowy model. Jeśli dostęp do serwisu pozostanie ograniczony, a koszt wymiany będzie zbyt wysoki, część sprawnych jeszcze urządzeń może szybciej trafiać do kosza. Mówiąc prościej, chodzi też o ochronę środowiska, ale takie rozwiązanie może przynieść wręcz odwrotny skutek.
Co oznacza to dla użytkowników?
Czyli podsumowując, tak naprawdę dla właścicieli smartwatchy i smartbandów w krótkiej perspektywie niewiele się zmieni. Ich wprowadzane zmiany zwyczajnie ominą. Co za tym idzie producenci nadal będą mogli projektować swoje kompaktowe urządzenia według wcześniejszych norm. W teorii oznacza to nadal wysoką klasę szczelności i możliwość coraz to lżejszych i bardziej zaawansowanych konstrukcji. Ale w praktyce można już przewidywać, że wielu producentów wykorzysta fakt, że ominęły ich nowe przepisy. Bo temat prawa do naprawy z pewnością szybko nie zniknie.
Czy nam się to podoba, czy też nie. Unia Europejska konsekwentnie rozwija przepisy dotyczące trwałości elektroniki i dostępności części zamiennych, dlatego w przyszłości można spodziewać się kolejnych zmian obejmujących rynek urządzeń mobilnych oraz technologii ubieralnej. Dzisiejsza decyzja pokazuje jednak, że ustawodawcy są gotowi pójść na kompromis, tam gdzie jest to konieczne lub jak kto woli tam, gdzie jest to wygodne. Ale czy nie o wygodę właśnie chodzi gdy mówimy o urządzeniach ubieralnych?
