Pentagon zamyka drzwi przed chińskimi robotami. Stawką jest bezpieczeństwo i dominacja technologiczna
Rywalizacja Stanów Zjednoczonych i Chin od dawna wykracza poza klasyczną walkę o wpływy gospodarcze. Obejmuje dziś niemal każdą przełomową technologię – od sztucznej inteligencji, przez półprzewodniki, aż po nowoczesną robotykę. Najnowsze działania Waszyngtonu pokazują, że na liście priorytetów znalazły się również roboty humanoidalne, które coraz częściej uznawane są za rozwiązanie mogące zmienić funkcjonowanie przemysłu, logistyki, a nawet sektora obronnego.
Pentagon mówi "stop" robotom humanoidalnym
Izba Reprezentantów Stanów Zjednoczonych przyjęła nową wersję ustawy o polityce obronnej (NDAA), w której znalazł się zapis mogący znacząco wpłynąć na rozwój światowego rynku robotyki. Zgodnie z paragrafem 163 Departament Obrony nie będzie mógł kupować, leasingować ani wykorzystywać robotów humanoidalnych produkowanych przez przedsiębiorstwa powiązane z Chinami, Rosją, Iranem oraz innymi państwami uznawanymi przez USA za swoich zagranicznych przeciwników. Jest to kolejny element stopniowego ograniczania dostępu chińskich technologii do amerykańskiej infrastruktury krytycznej.
Choć dla wielu osób może wydawać się to zaskakujące, decyzja Pentagonu nie jest podyktowana samą obecnością robotów przypominających ludzi. Problemem są tak naprawdę ich możliwości. Współczesne humanoidy wyposażone są przecież w zaawansowane kamery, mikrofony, czujniki głębi, skanery LiDAR oraz algorytmy sztucznej inteligencji, dzięki którym potrafią analizować otoczenie w czasie rzeczywistym. Nie trudno domyślić się, co to oznacza. Takie maszyny mogą bez problemu tworzyć bardzo dokładne mapy budynków i obiektów, monitorować ruch ludzi i gromadzić ogromne ilości danych. Gdyby takie urządzenia trafiły przykładowo do baz wojskowych lub innych strategicznych obiektów, mogłyby – przynajmniej teoretycznie – stać się źródłem niezwykle cennych informacji, a co za tym idzie również zagrożeń.
Chiny zdominują rynek humanoidów dzięki masowej produkcji
Kilka lat temu to amerykańskie przedsiębiorstwa uchodziły za liderów rozwoju robotów humanoidalnych. Konstrukcje prezentowane przez Boston Dynamics czy Teslę przyciągały uwagę całego świata, jednak w międzyczasie Chiny postawiły na zupełnie inną strategię i zaczęły się niejako zbroić. Zamiast koncentrować się wyłącznie na efektownych demonstracjach technologicznych, tamtejsze firmy skupiły się na intensywnym zwiększaniu produkcji i obniżaniu kosztów wytwarzania maszyn. Efekty takiej strategii są widoczne już dziś.
Według danych przywoływanych przez Counterpoint Research chińscy producenci odpowiadają obecnie za około 80% światowych dostaw robotów humanoidalnych. Firmy takie jak Unitree Robotics oraz AgiBot dostarczyły w ubiegłym roku po kilka tysięcy urządzeń, podczas gdy najwięksi amerykańscy gracze – Tesla, Figure AI i Agility Robotics – łącznie sprzedali ich zaledwie kilkaset. Różnica jest na tyle ogromna, że Waszyngton zaczął postrzegać ją nie jako zwykłą przewagę handlową, lecz jako problem strategiczny.
Nie bez znaczenia pozostaje także fakt, że Chiny od lat konsekwentnie rozwijają własny łańcuch dostaw. Produkcja silników, akumulatorów, podzespołów elektronicznych czy czujników odbywa się w ogromnej skali, co pozwala tamtejszym przedsiębiorstwom szybciej zwiększać moce produkcyjne i oferować konkurencyjne ceny. Dla zachodnich producentów oznacza to konieczność rywalizacji nie tylko pod względem innowacyjności, ale również kosztów, z czym wielu z nich wciąż ma poważny problem.
To kolejny front wojny technologicznej między USA i Chinami
Warto jednak zauważyć, że zakaz dotyczący robotów humanoidalnych nie jest odosobnioną decyzją amerykańskich władz. W ostatnich latach Stany Zjednoczone systematycznie rozszerzały ograniczenia wobec chińskich technologii. Najpierw dotyczyły one infrastruktury telekomunikacyjnej i firm takich jak Huawei czy ZTE, później zaawansowanych półprzewodników wykorzystywanych do trenowania modeli sztucznej inteligencji, a także dronów oraz specjalistycznych komponentów elektronicznych. Można więc śmiało powiedzieć, że roboty humanoidalne są po prostu kolejnym etapem od lat konsekwentnie prowadzonej strategii.
Co do samych maszyn. Eksperci zwracają uwagę, że robot przypominający człowieka jest znacznie bardziej uniwersalnym urządzeniem niż klasyczne roboty przemysłowe. Może poruszać się po budynkach zaprojektowanych dla ludzi, obsługiwać narzędzia, wykonywać powtarzalne zadania, a z czasem również wspierać pracowników w magazynach, zakładach produkcyjnych czy centrach logistycznych. Wraz z rozwojem modeli AI oraz coraz wydajniejszych procesorów takie maszyny będą uczyć się nowych czynności szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.
Jednocześnie nie da się ukryć, że decyzje Waszyngtonu mogą doprowadzić do jeszcze większego podziału światowego rynku. Coraz częściej mówi się o powstawaniu dwóch odrębnych ekosystemów technologicznych – jednego skupionego wokół Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników oraz drugiego rozwijanego właśnie przez Chiny. A to oznacza nie tylko odmienne standardy bezpieczeństwa, ale przeze wszystkim różnice w dostępności podzespołów.
Rynek humanoidów dopiero nabiera rozpędu
Choć obecnie roboty humanoidalne wciąż stanowią niewielki fragment całej branży automatyki, analitycy nie mają wątpliwości, że ich znaczenie będzie systematycznie rosło. Wiele przedsiębiorstw prowadzi już pilotażowe wdrożenia, sprawdzając, czy takie maszyny mogą odciążyć pracowników przy wykonywaniu najbardziej monotonnych lub wymagających fizycznie zadań.
W kolejnych latach humanoidy mogą pojawić się nie tylko w fabrykach i magazynach, ale również w sektorze opieki, handlu czy usług. Co by nie szukać daleko ostatnio pisałem nawet o robotach, które są wykorzystywane na froncie w Ukrainie, a z bardziej zaskakujących funkcji jedna z maszyn przyjęła śluby mnicha – można się śmiać, ale pokazuje to jak bardzo podobne maszyny rozgościły się już w naszej świadomości i przestajemy traktować je jako coś nowego.
Warto przy tym pamiętać, że nowe przepisy nie obowiązują jeszcze w praktyce. Projekt został przyjęty przez Izbę Reprezentantów jako część ustawy o polityce obronnej (NDAA), jednak przed wejściem w życie musi przejść dalszy etap procesu legislacyjnego, w tym uzyskać akceptację Senatu oraz zostać podpisany przez prezydenta Stanów Zjednoczonych. Dopiero wtedy proponowane ograniczenia staną się obowiązującym prawem. Jednak już sam kierunek obrany przez Waszyngton pokazuje, że roboty humanoidalne przestały być postrzegane wyłącznie jako technologiczna ciekawostka.
