Roboty-psy Spot mogą trafić do ICE. Boston Dynamics stoi przed trudną decyzją
Robot, który wygląda jak pies, może wkrótce pojawić się tam, gdzie zdecydowanie nie chcielibyśmy spotkać prawdziwego czworonoga. Amerykańska agencja Immigration and Customs Enforcement (ICE) rozważa zakup robotów Boston Dynamics Spot za nawet 2 mln dolarów, czyli około 7,47 mln zł. Maszyny miałyby pomagać funkcjonariuszom w trudniejszych zadaniach. Sam pomysł nie jest aż tak abstrakcyjny, jak mogłoby się wydawać.
ICE chce wykorzystać roboty-psy podczas niebezpiecznych operacji
Dziś nie będziemy mówili o robotach humanoidalnych, skupimy się za to na czworonożnych towarzyszach człowieka – no tak jakby. Z opublikowanego przez Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA dokumentu wynika, że ICE rozważa zakup robotów Boston Dynamics Spot oraz dodatkowego wyposażenia. Szacunkowa wartość zamówienia wynosi od 1 do 2 mln dolarów. Planowany kontrakt ma zostać przyznany w czwartym kwartale roku fiskalnego 2026, natomiast ogłoszenie postępowania przewidziano na 4 września. Nie mówimy zatem jeszcze o potwierdzeniu zawarcia umowy, jednak wykorzystanie czworonożnych maszyn przez amerykańską agencję staje się coraz bardziej realne.
Co miałby robić takie psiaki? Okazuje się, że miałyby się skupić na trzech głównych zadaniach: inspekcji, zwiększaniu świadomości sytuacyjnej oraz oceny zagrożeń. Spot miałby pomagać funkcjonariuszom chociażby w sprawdzaniu miejsc, które mogą być niebezpieczne, niestabilne, ciasne lub trudno dostępne. Chodzi więc przede wszystkim o wysłanie maszyny tam, gdzie wejście człowieka mogłoby wiązać się z niepotrzebnym ryzykiem. W opisie ewentualnego zamówienia nie ma jednak informacji o wykorzystywaniu robotów psów do zatrzymywania ludzi. Przedstawiciel DHS miał również potwierdzić, że Spoty nie będą wykorzystywane do aresztowań ludzi.
Cztery nogi okazują się zaskakująco dobrym rozwiązaniem
Atutem Spot nie jest oczywiście samo podobieństwo do psa. Taka konstrukcja zapewnia przede wszystkim dużą mobilność. Robot może pokonywać schody i przeszkody, a jego możliwości można rozszerzać za pomocą dodatkowych czujników i kamer. Operator może kontrolować maszynę z bezpiecznej odległości, podczas gdy ona sama będzie skupiała się na zbieraniu informacji z otoczenia. Tak naprawdę, w zależności od wyposażenia robot może być więc czymś w rodzaju mobilnej platformy rozpoznawczej, która zamiast kół wykorzystuje cztery niezależnie pracujące kończyny.
I tu ciekawostka, bo nie jest to jedyny kierunek, w którym rozwijane są konstrukcje inspirowane zwierzętami. Na początku 2026 roku Kawasaki pokazało koncepcyjnego Corleo, czyli mechanicznego konia zaprojektowanego z myślą o przemieszczaniu się po trudnym terenie. Zamiast kół wykorzystuje on cztery niezależne nogi, które według producenta mają dostosowywać sposób poruszania się do podłoża. Co ciekawe, projekt nie zakłada klasycznej kierownicy ani pedałów. Jeździec ma wpływać na kierunek jazdy przede wszystkim poprzez przenoszenie ciężaru ciała, podobnie jak podczas jazdy na prawdziwym koniu. Oczami wyobraźni widzę już funkcjonariuszy przyszłości na mecha-kochaniach, którym towarzyszy robotyczny pies. No ale się nieco… zagalopowałem.
Od mechanicznego konia do robotycznej watahy
Corleo pozostaje mimo wszystko futurystyczną koncepcją, ale dobrze pokazuje, dlaczego natura stała się tak ciekawą inspiracją dla konstruktorów. Koła są świetnym rozwiązaniem na przygotowanej powierzchni, lecz w terenie pełnym kamieni, schodów czy innych przeszkód poruszanie jest znacznie utrudnione. Cztery nogi pozwalają maszynie zmieniać sposób stawiania kolejnych kroków i utrzymywać kontakt z podłożem nawet wtedy, gdy jego powierzchnia jest mocno zróżnicowana. Właśnie tę cechę można wykorzystać zarówno w transporcie, jak i podczas inspekcji czy działań ratunkowych.
Wracając jednak do samych psów, to już pojawiły się niestety bardziej niepokojące scenariusze. Chińska armia zaprezentowała koncepcję współpracujących ze sobą czworonożnych robotów, których zachowanie ma przypominać wilki. Zamiast pojedynczej maszyny mamy więc całą "watahę", której poszczególne jednostki mogą otrzymywać różne polecenia i zadania. Jedne mogą przykładowo odpowiadać za rozpoznanie, inne za przenoszenie wyposażenia, a kolejne mogą zostać wyposażone w uzbrojenie. Według przedstawionych informacji roboty mogą poruszać się z prędkością do około 15 km/h i przenosić ładunki o masie do 25 kg.
Nie da się ukryć, że jest to zupełnie inny kierunek rozwoju niż w przypadku Spotów, ale właśnie takie przykłady pokazują, jak szerokie może być zastosowanie czworonożnych maszyn. Jeden robot może pełnić rolę zdalnego zwiadowcy, a jeszcze inny projekt może zostać wykorzystany jako środek transportu. W każdym przypadku konstruktorzy korzystają z podobnego pomysłu: skoro natura stworzyła niezwykle skuteczny sposób przemieszczania się po trudnym terenie, być może warto ją podglądać i przenieść pomysły do świata maszyn.
Spot ma już doświadczenie ze służbami
Planowany zakup przez ICE nie byłby pierwszym kontaktem Spota z amerykańskimi służbami. W 2019 roku Massachusetts State Police wykorzystała jednego z robotów w ramach zespołu zajmującego się materiałami wybuchowymi. Maszyna pełniła funkcję zdalnego urządzenia obserwacyjnego i była wysyłana do sprawdzania podejrzanych obiektów oraz potencjalnie niebezpiecznych miejsc. Później głośno zrobiło się również o nowojorskiej policji i zmodyfikowanym Spot, który wabił się Digidog. Robot był wykorzystywany między innymi do rozpoznania podczas sytuacji z uzbrojonym mężczyzną zabarykadowanym w budynku. Po zakończeniu pierwotnej umowy maszyna powróciła do służby, a policja kupiła dwie takie konstrukcje za 750 tys. dolarów.
Jednocześnie ich obecność podczas policyjnych działań wywołała dyskusję dotyczącą nadzoru, prywatności oraz granic wykorzystania robotów przez służby. W przypadku Boston Dynamics pojawia się przy tym jeszcze jedna kwestia. Firma zabrania wykorzystywania Spotów do krzywdzenia lub zastraszania ludzi, a także jako broni czy platformy służącej do jej użycia. Producent wprowadził również zasady dotyczące wykorzystania swoich maszyn przez klientów związanych z bezpieczeństwem publicznym.
Na razie nie wiadomo, ile dokładnie robotów miałoby otrzymać ICE ani w jakiej konfiguracji zostaną zamówione. Wiadomo natomiast, że czworonożne maszyny coraz śmielej wychodzą poza świat demonstracji technologicznych. Robot-koń, robotyczne wilki i Spot pokazują trzy zupełnie różne wizje przyszłości. Łączy je jednak jedno: cztery nogi przestają być ciekawostką, a stają się praktyczną alternatywą dla kół, gąsienic oraz dla dwunożnej konstrukcji jaką jest człowiek.
