Przejęcie gigantów branży gier zawsze przyciąga uwagę — ale gdy w grę wchodzą wartości kulturowe, polityka i prawa człowieka, dyskusja przestaje dotyczyć jedynie biznesu. Transakcja, która może zmienić Electronic Arts z globalnego wydawcy w prywatne przedsiębiorstwo kontrolowane głównie przez saudyjski Public Investment Fund, wywołała burzę w społeczności graczy, szczególnie tych, dla których The Sims jest czymś więcej niż tylko zwykłą grą.
We wrześniu 2025 r. EA ogłosiło, że firma zostanie przejęta w ramach wykupu lewarowanego (LBO) o wartości 55 mld USD, czyli około 231 mld zł, przez konsorcjum inwestorów. W konsorcjum znajdują się: saudyjski państwowy fundusz inwestycyjny Public Investment Fund (PIF), amerykańska firma inwestycyjna Silver Lake oraz Affinity Partners – spółka należąca do Jareda Kushnera, zięcia byłego prezydenta USA, Donalda Trumpa. Po finalizacji transakcji PIF ma posiadać przeważającą większość udziałów, co w praktyce oznacza niemal pełną kontrolę nad znanym wydawcą.
To wydarzenie samo w sobie jest jednym z największych w historii branży gier wideo — nie tylko pod względem finansowym, ale też społecznym i kulturowym. EA to wydawca tytułów uwielbianych na całym świecie: od sportowych symulacji po epickie serie RPG i life-simy, jak The Sims. W momencie, gdy EA ma przejść spod publicznego notowania na giełdzie do prywatnych rąk, pojawiają się pytania o to jak duże zmiany zostaną wprowadzone.
Seria The Sims od zawsze wyróżniała się tym, że pozwala graczom na szeroką ekspresję tożsamości, relacji i stylów życia. To właśnie w niej gracze mogą tworzyć postacie reprezentujące różne orientacje seksualne, tożsamości płciowe i struktury rodzinne, co w branży gier było (i nadal jest) jeszcze rzadkością. Fani często nazywają The Sims nie tylko symulatorem życia, ale przestrzenią, w której wykluczeni czy marginalizowani mogą poczuć się w końcu zaakceptowani.
W związku z przejęciem EA przez partnerów finansowych związanych z krajami o restrykcyjnych przepisach dotyczących praw człowieka i praw społeczności LGBTQ+ — zwłaszcza Arabii Saudyjskiej — wielu graczy obawia się, że inkluzywność w serii może zostać bardzo ograniczona. Na platformach społecznościowych i forach pojawiły się głosy mówiące wręcz o "zagrożeniu" tej wartościowej cechy gry, z obawą o przyszłe modyfikacje, cenzurę lub subtelne ograniczenia w przekazie.
Z drugiej strony, sami twórcy The Sims oraz przedstawiciele EA wielokrotnie podkreślali, że zasady dotyczące różnorodności, kreatywności i wyrażania siebie pozostaną nienaruszone. W oficjalnych wypowiedziach pojawia się zapewnienie, że wartości serii nadal będą kierować decyzjami twórców, choć wielu fanów zwraca uwagę, że deklaracje te nie zawierają gwarancji konkretnych zmian.
Kontrowersje nie pozostały bez echa w społeczności graczy. Wielu popularnych twórców związanych z The Sims, dysponujących milionami subskrybentów, podjęło zdecydowane kroki protestacyjne. Osoby takie jak Kayla "Lilsimsie" Sims, James Turner czy Plumbella ogłosiły, że rezygnują z udziału w EA Creator Network — programie współpracy z wydawcą, który zapewnia wcześniejszy dostęp do treści i inne przywileje. Decyzje te motywowane są przede wszystkim konfliktem wartości.
Twórcy argumentują, że ich osobiste przekonania dotyczące praw człowieka są sprzeczne z kierunkiem, w jakim zmierza firma po przejęciu. Dla wielu z nich to nie tylko kwestia biznesowa, ale etyczna — i choć niektórzy podkreślają, że nie oceniają decyzji innych, sami deklarują wsparcie alternatywnych projektów lub przenoszenie swojej uwagi na inne, podobne gry typu InZOI.
Ostateczny wpływ przejęcia EA na The Sims i inne serie pozostaje na razie w strefie domysłów. Transakcja wciąż musi zostać zatwierdzona przez odpowiednie organy regulacyjne, a jej finalizacja spodziewana jest dopiero w 2027 roku. W ciągu najbliższych miesięcy zarówno deweloperzy, jak i społeczność będą uważnie obserwować każdy krok wydawcy.
Nie jest wykluczone, że obawy części fanów okażą się nadmierne — wielu komentatorów zwraca uwagę, że zmiana właściciela nie musi automatycznie oznaczać zmiany treści gier, szczególnie jeśli chodzi o serię generującą olbrzymie zyski dzięki szerokiej i lojalnej bazie użytkowników. Jednak niepewność co do kierunku, w jakim zmierza EA, oraz głęboka emocjonalna reakcja społeczności wskazują, że temat tak szybko nie zostanie zapomniany. Czy w niedalekiej przyszłości będziemy grali w zupełnie inne The Sims? Jest to mało prawdopodobne, ale tak naprawdę na rezultaty przejęcia EA musimy jeszcze chwilę poczekać.