Roboty humanoidalne na granicy USA? Phantom Mk-I może patrolować teren przez 24 godziny
W sumie to powtarzam to już niczym mantrę, ale… roboty humanoidalne faktycznie coraz szybciej wybiegają z laboratoriów. Dziś porozmawiamy o zastosowaniu na oko bardziej praktycznym i jednocześnie dość kontrowersyjnym. Amerykańska firma Foundation proponuje bowiem wykorzystanie swoich maszyn do obserwowania południowej granicy USA. Pomysł jest na tyle poważny, że przedsiębiorstwo prowadzi rozmowy z amerykańskimi instytucjami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo narodowe.
Phantom ma robić to, czego człowiek nie chce robić
Bez wątpienia wizja robota przemierzającego pustynny teren na granicy Stanów Zjednoczonych brzmi niczym fragment filmu science fiction, ale w tym przypadku nie mówimy o fikcji, a konkretnej konstrukcji maszyny. Firma Foundation rozwija humanoidalnego robota Phantoma i przekonuje, że maszyna może wykonywać zadania związane z rozpoznaniem oraz obserwacją w miejscach, do których trudno dotrzeć samochodem, dronem czy tradycyjnymi systemami monitoringu. Jej rolą nie miałoby być zastąpienie funkcjonariuszy, lecz przejęcie części najbardziej monotonnych i potencjalnie niebezpiecznych obowiązków. Nadal brzmi jak science fiction, prawda?
Według firmy to właśnie możliwość pracy bez większych przerw jest jednym z argumentów przemawiających za takim rozwiązaniem. Robot nie musi odpoczywać, nie potrzebuje zmiany i może przez długi czas wykonywać to samo zadanie. Dzięki temu takie maszyny po naładowaniu mógłby patrolować określony obszar, wykrywać obecność ludzi i przekazywać informacje funkcjonariuszom. Koncern uspokaja, że ostateczna decyzja dotycząca interwencji nadal należałaby do człowieka. Nie chodzi bowiem o stworzenie autonomicznego stróża, który samodzielnie decydowałby o zatrzymaniu kogokolwiek. Robot ma być po prostu swego rodzaju partnerem dla człowieka.
Robot nie musi przypominać funkcjonariusza
Ale o jakim robocie tak naprawdę mowa? Rozchodzi się o model Phantom Mk-I, który przypomina pod względem konstrukcji człowieka. Ma on około 1,8 metra wysokości i waży około 80 kg. Według informacji producenta może poruszać się z prędkością do 1,7 m/s. Za jego możliwości odpowiada między innymi system Cortex, który Foundation rozwija jako rozwiązanie pozwalające maszynie rozumieć otoczenie, uczyć się wykonywania zadań i reagować na fizyczne warunki świata. Firma zaprezentowała już autonomiczne chodzenie oraz zadania wymagające manipulowania przedmiotami.
Największym problemem nie jest jednak samo chodzenie. Południowa granica USA oznacza kurz, wysokie temperatury, nierówności terenu i gwałtowne zmiany pogody. Obecna wersja Phantoma nie została przygotowana do długotrwałej pracy na zewnątrz, dlatego Foundation zapowiada bardziej odporną generację robotów. W dyskusji o humanoidalnych robotach łatwo skupić się na ich wyglądzie, ale to przecież nie wszystko.
W przypadku Phantoma znacznie ważniejsze jest to, jakie zadania może wykonywać. Dwunożna konstrukcja ma sens przede wszystkim dlatego, że została stworzona do poruszania się w środowisku zaprojektowanym dla ludzi. Schody, wąskie przejścia, przeszkody czy konieczność posługiwania się narzędziami mogą być dla niej naturalniejsze niż dla klasycznego pojazdu autonomicznego. Nie oznacza to jednak, że humanoid jest automatycznie lepszy od drona czy robota kołowego. W wielu sytuacjach prostsza maszyna będzie tańsza, szybsza i łatwiejsza w utrzymaniu. Przewaga humanoida pojawia się jednak wtedy, gdy trzeba wejść w miejsce wymagające ludzkiej mobilności albo wykonać fizyczne zadanie. To właśnie dlatego rozwój takich konstrukcji obserwują nie tylko służby graniczne, lecz także wojsko i przemysł. Foundation informuje, że jej roboty są już rozwijane z myślą o zastosowaniach wymagających pracy w trudnych warunkach.
Przed pełną służbą na granicy jeszcze daleka droga
Warto przy tym ostudzić emocje. Na ten moment nie można powiedzieć, że humanoidalne roboty zostały wysłane na granicę USA ani że Foundation otrzymała kontrakt na takie działania. Firma mówi o rozmowach z amerykańskimi instytucjami bezpieczeństwa i prezentowała swoje rozwiązania przedstawicielom Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Sam DHS zaznacza jednak, że nie ma obecnie formalnej umowy, programu pilotażowego ani aktywnego głównego kontraktu z Foundation. Nie jest to jednak pierwszy przypadek, gdy Phantom MK-1 pojawia się w znacznie poważniejszym kontekście. W lipcu pisałem, jak dwa takie roboty trafiły na Ukrainę, gdzie miały być testowane przy zadaniach logistycznych i rozpoznawczych na obszarze działań wojennych.
Jeszcze ciekawiej robi się, gdy spojrzymy szerzej na rozwój humanoidów. Niedawno pisałem również o turnieju robotów w chińskim Shenzhen, podczas którego humanoidalne maszyny rywalizowały ze sobą w walkach. Choć takie zawody mają przede wszystkim charakter technologicznego eksperymentu, dobrze pokazują, jak szybko rozwijają się zdolności robotów związane z poruszaniem się, utrzymywaniem równowagi i reagowaniem na ruch przeciwnika. Jeżeli Phantom rzeczywiście pojawi się kiedyś na granicy, będzie to więc kolejny krok w bardziej bojowym wykorzystaniu humanoidów. Szczególnie istotne pozostanie jednak ustalenie, gdzie kończy się autonomia samej maszyny, a zaczyna odpowiedzialność człowieka. W przypadku działań wymagających czasem użycia siły jest to kwestia wręcz priorytetowa.
