Xbox Project Helix zmienia zasady gry. Microsoft szykuje całą rodzinę urządzeń
Przez ostatnie miesiące Project Helix był przedstawiany jako następca obecnej generacji Xboxa. Naturalnie większość z nas wyobrażała sobie więc jedną, konkretną konsolę, która w pewnym momencie zastąpi Xbox Series X|S. Tymczasem Asha Sharma, szefowa Xboxa, użyła określenia ''family of devices'', czyli rodzina urządzeń. To jedno zdanie może mieć znacznie większe znaczenie niż początkowo się wydaje.
Jeden Xbox? Wygląda na to, że niekoniecznie
Muszę przyznać, że mam z kilkoma wersjami konsol w ramach jednej generacji pewien problem. Xbox Series X i Xbox Series S od początku pokazały, że taki model może działać, ale jednocześnie wprowadził dodatkowe pytania. Czy kupić mocniejszy sprzęt? Czy oszczędzić i zaakceptować kompromisy? Czy za kilka lat tańszy model nie zacznie ograniczać całej generacji? Dla gracza, który chce po prostu włożyć płytę albo pobrać grę i grać, nie zawsze jest to szczególnie komfortowy wybór.
Z drugiej strony trudno udawać, że większy wybór jest czymś złym. Jeżeli Microsoft rzeczywiście przygotuje kilka urządzeń Project Helix o różnych możliwościach i cenach, może trafić do znacznie większej grupy graczy. I tutaj zaczyna się robić naprawdę interesująco, bo Xbox od pewnego czasu coraz wyraźniej odchodzi od myślenia o konsoli jako pojedynczym pudełku pod telewizorem. Microsoft już wcześniej zapowiadał, że Project Helix ma obsługiwać zarówno gry konsolowe, jak i PC. Firma rozwija również Xbox na Windowsie, a katalog Xbox Play Anywhere przekroczył 1500 gier. W marcu Microsoft informował ponadto, że wersje alfa sprzętu Project Helix mają trafić do deweloperów w 2027 roku.
Tańszy Xbox może być ważniejszy niż najmocniejszy Xbox
Właśnie cena może okazać się największym problemem nowej generacji. Microsoft sam przyznał, że rynek sprzętu przechodzi trudny okres. Według firmy koszty komponentów wykorzystywanych w konsolach mocno wzrosły, a szczególnie problematyczne są pamięci i podzespoły potrzebne do produkcji urządzeń. W czerwcu Xbox informował, że ceny komponentów pamięci masowej były już wielokrotnie wyższe niż dwa lata wcześniej.
W takiej sytuacji stworzenie jednej absurdalnie drogiej konsoli byłoby ryzykowne. Znacznie ciekawszym rozwiązaniem może być więc kilka urządzeń opartych na tej samej platformie. Jedno dla entuzjastów, którzy chcą maksymalnej wydajności, drugie dla osób szukających rozsądnego sprzętu do grania w 4K z odpowiednimi kompromisami, a być może jeszcze inne dla tych, którzy chcą korzystać z ekosystemu Xbox przede wszystkim w bardziej elastycznej formie. To oczywiście nadal tylko kierunek, a nie gotowa lista produktów. Microsoft nie podał cen Project Helix, nie potwierdził liczby modeli i nie powiedział, czy zobaczymy bezpośredniego następcę Series S. Warto więc uważać na wszelkie ''pewne'' informacje dotyczące konkretnych specyfikacji czy kwot. Na tym etapie ich po prostu nie znamy.
Xbox zaczyna przypominać platformę, a nie jedną konsolę
Najbardziej podoba mi się jednak coś innego. Project Helix coraz mniej przypomina tradycyjną generację sprzętu, a coraz bardziej platformę. Microsoft chce, aby użytkownik mógł grać w gry konsolowe i PC, zachowywać swoje postępy i korzystać z jednego ekosystemu na różnych urządzeniach. To logiczne rozwinięcie kierunku, który firma obrała już wcześniej. Ponadto samo określenie ''rodzina urządzeń'' może oznaczać także większą rolę producentów zewnętrznych. Microsoft nie potwierdził oficjalnie całej listy partnerów ani konkretnych urządzeń, ale już dzisiaj Xbox współpracuje z firmami produkującymi sprzęt przenośny, a granica pomiędzy konsolą, handheldem i komputerem gamingowym coraz bardziej się zaciera.
Z perspektywy gracza ma to zarówno plusy, jak i minusy. Z jednej strony większy wybór jest świetny. Nie każdy potrzebuje najdroższej wersji sprzętu, tak samo jak nie każdy chce płacić za funkcje, których nigdy nie wykorzysta. Z drugiej strony bardzo łatwo doprowadzić do sytuacji, w której kupujący zacznie zastanawiać się nie nad tym, w co zagra, tylko który Xbox w ogóle powinien kupić.
Project Helix może być najważniejszym Xboxem od lat
Dlatego na Project Helix patrzę z umiarkowanym entuzjazmem. Nie jestem wielkim zwolennikiem sytuacji, w której jedna generacja konsol od początku rozrasta się do kilku wariantów i wymaga od gracza analizowania specyfikacji. Konsola powinna być przede wszystkim prosta. Kupujesz sprzęt, uruchamiasz grę i masz pewność, że przez lata wszystko będzie działać tak, jak powinno. Jednocześnie Microsoft może mieć tutaj argument, którego wcześniej nie miał. Jeżeli kilka urządzeń Project Helix będzie korzystało z tego samego ekosystemu, biblioteki gier i podstawowych funkcji, a różnice będą przede wszystkim dotyczyły wydajności, formatu oraz ceny, taki model może mieć sporo sensu. Szczególnie jeśli pozwoli uniknąć sytuacji, w której kolejna generacja zacznie się od ceny zaporowej dla przeciętnego gracza.
Na razie najważniejsze jest więc nie to, czy Project Helix będzie miał jedną czy pięć wersji. Najważniejsze jest to, żeby Microsoft nie zgubił po drodze tego, co w konsolach zawsze było najważniejsze: prostoty i dostępu do dobrych gier. Firma zapowiada sprzęt zdolny obsługiwać zarówno produkcje konsolowe, jak i PC, a jednocześnie podkreśla znaczenie wydajności, efektywności i przystępności cenowej. Jeżeli te trzy elementy uda się połączyć, Project Helix może okazać się czymś znacznie ciekawszym niż po prostu ''kolejnym Xboksem''. Być może właśnie tak Microsoft chce odpowiedzieć na zmieniający się rynek. Nie jedną konsolą dla wszystkich, lecz kilkoma urządzeniami, spośród których każdy wybierze coś dla siebie. A czy to dobry pomysł? Dzisiaj nadal mam wątpliwości. Ale przyznam, że jestem bardzo ciekawy, jak Microsoft zamierza to wszystko poukładać.
