EA Sports UFC 6 - recenzja. Nowy król gier MMA zachwyca realizmem

Data dodania: 01-07-2026

Nie jest łatwo zrobić kolejną część sportowej serii tak, żeby gracze poczuli, że warto wyciągnąć kasę na nową odsłonę zamiast zostać przy poprzedniej. EA Sports UFC 6 staje właśnie przed tym wyzwaniem i wychodzi z niego obronną ręką. Twórcy nie pokusili się o żadną rewolucję, postawili raczej na dopracowanie walki, większy realizm i bardziej widowiskowe pojedynki, co w praktyce robi naprawdę sporą różnicę. Recenzenci to doceniają, choć nie brakuje głosów, że nie wszystkie nowości grają tak, jak powinny, a część starych bolączek wciąż się tu i ówdzie przyczaja.

Walka nadal pozostaje największym atutem serii

Najważniejszy element gry MMA to oczywiście sam pojedynek i tutaj EA Sports UFC 6 zbiera najgłośniejsze brawa. Studio nie zdecydowało się na przebudowę systemu walki od podstaw, lecz skupiło się na dziesiątkach mniejszych usprawnień, które razem przekładają się na znacznie bardziej naturalny przebieg starć. Animacje są płynniejsze, reakcje zawodników wyglądają bardziej przekonująco, a wyprowadzane ciosy sprawiają wrażenie cięższych i lepiej oddają siłę uderzeń. To brzmi jak detale, ale kiedy siedzisz przed ekranem telewizora i grasz, czujesz tę różnicę od pierwszych minut.


Moim zdaniem naprawdę dużą robotę robi poprawiona fizyka kontaktu. Uderzenia nie wyglądają już jak zaprogramowane sekwencje animacji, lecz znacznie częściej sprawiają wrażenie rzeczywistego zderzenia dwóch zawodników z krwi i kości. Drobne różnice w ustawieniu ciała, odpowiednim dystansie czy balansie mają teraz większy wpływ na skuteczność ataków, przez co nawet doświadczeni gracze muszą ostrożniej planować kolejne akcje zamiast bez końca powtarzać te same kombinacje jak automat.


Co do tempa walk, to jest tu naprawdę nieźle. Chwilę wcześniej obaj zawodnicy ostrożnie krążą po oktagonie, mierzą się wzrokiem, a już za moment któryś decyduje się na atak i zaczyna się prawdziwy chaos, po którym obaj walczą o utrzymanie się na nogach. Właśnie ta zmienność robi wrażenie i rozumiem, czemu sporo fanów określa UFC 6 jako najlepszą emocjonalnie odsłonę serii od wielu lat, bo grając, naprawdę można w to uwierzyć.

Gra EA Sports UFC 6 w naszej ofercie:

Flow State zmienia przebieg pojedynków, ale nie wszystkich przekonuje

Flow State to jedna z największych nowości w tej odsłonie i, żeby nie owijać w bawełnę, rzeczywiście dość sporo zmienia. Chodzi mi o to, że kolejne akcje płynniej przechodzą jedna w drugą, zawodnicy szybciej reagują na to, co dzieje się w oktagonie, i ogólnie całość sprawia wrażenie mniej ‘’klockowatej’’ niż wcześniej. Brzmi skromnie, ale jak już trochę pogracie, to sami poczujecie, że starcia po prostu inaczej się toczą.


Przyznam, że byłem sceptyczny przed premierą, bo podobne zapowiedzi zdarzały się już wcześniej i nie zawsze kończyły się rewolucją. Tutaj jednak faktycznie coś drgnęło, walka bardziej przypomina to, co można zobaczyć na prawdziwej gali UFC, gdzie zawodnicy przez cały czas szukają okazji, zmieniają tempo i natychmiast karzą za każdy błąd oponenta. Pojedynki rzadziej wyglądają jak klepanie tych samych sekwencji na zmianę, a częściej jak starcie dwóch ludzi, którym naprawdę zależy na tym, kto wyjdzie z oktagonu z ręką uniesioną do góry.


Nie jest jednak tak, że Flow State zachwycił wszystkich bez wyjątku, a ja świetnie rozumiem tych, którzy mają pewne zastrzeżenia. Kiedy bardziej doświadczony gracz trafi na kogoś, kto jeszcze nie ogarnął mechaniki, potrafi po prostu nie dawać mu chwili oddechu przez całą walkę, utrzymując tak silny nacisk, że tamten po prostu nie może wyjść z narożnika. Nagradzanie ofensywy to generalnie dobry kierunek, ale wymaga odrobinę lepszego wyważenia i myślę, że twórcy będą musieli to jeszcze podkręcić w kolejnych aktualizacjach, bo na razie balans w pewnych sytuacjach trochę zgrzyta.

Oprawa audiowizualna robi świetne wrażenie

EA Sports od lat należy do liderów pod względem prezentacji sportowych widowisk i UFC 6 podtrzymuje tę tradycję bez żadnych wątpliwości. Już podczas pierwszej gali uwagę zwracają realistycznie odwzorowani zawodnicy, szczegółowe modele twarzy i wyraźnie poprawione animacje mimiki, które robią robotę zwłaszcza na większych ekranach. Twórcy poświęcili sporo czasu drobnym detalom, które wcześniej łatwo było przeoczyć, a teraz budują znacznie większe poczucie, że naprawdę ogląda się galę MMA.

 

Osobno warto wspomnieć o systemie obrażeń, bo to jedna z rzeczy, które naprawdę mnie pozytywnie zaskoczyły. Rozcięcia i opuchlizna pojawiają się stopniowo, odzwierciedlając to, co faktycznie dzieje się w walce, a zawodnicy po kilku rundach wyglądają jak ludzie, którzy rzeczywiście dostali porządne lanie, a nie jak postacie z przerywnika filmowego, którym ktoś przykleił teksturę zadrapania na policzek.

 

Powtórki, praca kamery i oświetlenie to może brzmi jak lista z folderu reklamowego, ale w praktyce robi różnicę. Zdarzało mi się kilka razy cofać do powtórki tylko po to, żeby jeszcze raz zobaczyć nokaut z innego ujęcia, bo po prostu szkoda było go odpuścić. Takie rzeczy trudno opisać w recenzji, ale to właśnie one sprawiają, że gra zostaje w głowie dłużej niż przez godzinę po pierwszej sesji. Pozytywne wrażenia podkręcają świetnie dobrane utwory muzyczne, które polecam każdemu już na wstępie obadać w EA Jukebox. Cypress Hill, DMX, Fort Minor, Roy Jones Jr. czy Metallica to tylko kilka przykładów tego co znaleźć można w tym jakże dopieszczonym soundtracku.

Tryby gry oferują solidną zawartość, choć trudno mówić o przełomie

Tu zaczyna się część, w której muszę trochę ostudzić entuzjazm, bo nie wszystko gra tak dobrze jak sam system walki. Tryby poboczne, a szczególnie kariera, to obszar, gdzie twórcy postawili raczej na doszlifowanie niż na wymyślanie czegoś od nowa, i ktoś liczący na gruntowne zmiany może poczuć się trochę jak po obiedzie, który może i był smaczny, ale niekoniecznie zaskoczył jakimś nowym smakiem. Droga od debiutanta do mistrza organizacji, rozwijanie umiejętności, podejmowanie decyzji między walkami, to wszystko jest i działa, ale trudno udawać, że nie widzieliśmy tego już wcześniej.


Zmiany są, tyle że subtelne. Tempo kariery zostało trochę podkręcone, mniej czasu marnuje się na przeklikiwanie powtarzających się czynności między kolejnymi walkami, i ogólnie łatwiej skupić się na tym, co faktycznie fajne, czyli na samych pojedynkach i rozwijaniu naszego zawodnika. Ale jeśli ktoś grał w poprzednią odsłonę przez długi czas i miał nadzieję, że tutaj zaskoczy go jakaś świeża mechanika czy zupełnie nowe podejście do kariery, to raczej tego nie znajdzie.


Online to zupełnie inna historia i tam naprawdę warto spędzić trochę czasu. Rankingi, szybkie walki, testowanie różnych zawodników, to wszystko jest na swoim miejscu, ale dopiero kiedy grasz z kimś żywym po drugiej stronie, te wszystkie zmiany w animacjach i Flow State nabierają sensu, bo nie ma tu żadnego skryptu, który można sobie przeczekać. Każda walka jest inna, przeciwnik reaguje w znacznie mniej przewidywalny sposób niż sztuczna inteligencja, szuka słabych punktów, i właśnie wtedy czuć na własnej skórze, że ta gra naprawdę nauczyła się czegoś od poprzedniej odsłony.

Sztuczna inteligencja i balans nadal budzą dyskusje

Większość graczy ocenia UFC 6 pozytywnie, ale żeby nie było zbyt słodko, warto też powiedzieć, co jeszcze nie gra tak jak powinno. Sztuczna inteligencja potrafi zaskoczyć całkiem rozsądną obroną albo sprytnym wykorzystaniem stylu walki danego zawodnika, ale równie dobrze potrafi nagle zupełnie totalnie zgłupieć i przez kilkanaście sekund robić dokładnie to samo, jakby się po prostu zwiesiła. Samo w sobie nie jest to jakąś katastrofą, ale jak kilka razy z rzędu złapiecie komputer na tym samym schemacie, zaczyna to trochę psuć atmosferę.


Do tego dochodzi kwestia balansu, szczególnie odczuwalna na wyższych poziomach trudności i w meczach rankingowych online. Są kombinacje, które po odpowiednim opanowaniu pozwalają przejąć kontrolę nad walką i praktycznie jej nie oddawać, co dla kogoś po drugiej stronie jest zwyczajnie irytujące. Nie mówię, że to dyskwalifikuje grę, ale gracze grający serio mają rację, że to koniecznie wymaga poprawki.


Zdarzają się też drobne błędy techniczne, najczęściej przy siatce albo w przejściach między animacjami, które na szczęście nie pojawiają się na tyle często, żeby naprawdę mocno nam przeszkadzały. Przy kolejnych patchach twórcy powinni to i owo załatać. Myślę, że wyłapią to co najbardziej istotne, bo gra na premierę jest i tak w całkiem dobrej kondycji technicznej jak na standardy dzisiejszych premier.

Najlepsza odsłona serii, ale bardziej ewolucja niż rewolucja

Opinie z różnych zakątków świata mówią właściwie jednym głosem i sam, po porządnym czasie spędzonym z grą, dochodzę do tego samego zdania. EA Sports UFC 6 nie rzuca wszystkiego w kąt i nie zaczyna od zera, tylko bierze to, co działało, i robi to staranniej, sprawniej i z większą dbałością o szczegóły, co w przypadku gry sportowej brzmi może nieefektownie, ale w praktyce robi naprawdę dużą różnicę. Gra jest po prostu lepsza niż poprzednia odsłona w niemal każdym elemencie i to odczuwa się od pierwszych minut, niezależnie od tego, czy siadasz do niej po raz pierwszy, czy grasz w serię od dawna.


Jest jednak jedno małe ‘'ale’’ i uczciwie nie da się go pominąć. W kilku miejscach twórcy wyraźnie woleli nie ryzykować i zamiast namieszać, zostali przy sprawdzonych schematach, a kariery nie da się obejrzeć bez poczucia, że widziało się to już wcześniej. Ktoś, kto spędził z poprzednią częścią setki godzin i liczył, że tutaj coś zaskoczy go naprawdę mocno, może wyjść z tego doświadczenia z mieszanymi uczuciami, bo zmian jest trochę mniej niż sugerowały zapowiedzi.


Mimo tych zastrzeżeń UFC 6 zbiera naprawdę dobre oceny i szczerze uważam, że je po prostu zasługuje. Siedzenie w oktagonie sprawia więcej frajdy niż kiedykolwiek wcześniej w tej serii, walki są widowiskowe, trzymają w napięciu i potrafią wywołać naprawdę niezłe emocje aż do ostatnich sekund. To nie jest skok o dwie generacje do przodu, ale solidna, przemyślana robota, która pokazuje, że da się rozwijać sprawdzoną formułę bez psucia tego, co w niej najlepsze. Na koniec dodam jeszcze, że polscy fani mogą spać spokojnie, ponieważ w grze nie zabrakło i naszych rodaków. Polskę dumnie reprezentują między innymi tak znani zawodnicy jak Jan Błachowicz czy Joanna Jędrzejczyk. 


EA Sports UFC 6 ogrywałem w wersji na konsole PlayStation 5. Gra ponadto ukazała się również na konsolach Xbox Series X i Xbox Series S.  Wersja na komputery PC ukaże się w późniejszym terminie. 

Ocena: 8/10

  • Flow System nie każdemu podejdzie
  • Balans wciąż wymaga ulepszenia
  • Relatywnie niewiele nowości
  • Ulepszona oprawa i animacje zawodników
  • Znakomita ścieżka dźwiękowa
  • Doskonale czuć impet każdego uderzenia
  • Bardziej intuicyjne i przystępne sterowanie
  • Dostęp do zawodników z różnych epok UFC
  • Masa smaczków w trybie Legend
Wróć

Właściciel serwisu: TERG S.A. Ul. Za Dworcem 1D, 77-400 Złotów; Spółka wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego w Sądzie Rejonowym w Poznań-Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, IX Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS 0000427063, Kapitał zakładowy: 41 687 500,00 zł; NIP 767-10-04-218, REGON 570217011; numer rejestrowy BDO: 000135672. Sprzedaż dla firm (B2B): dlabiznesu@me.pl INFOLINIA: 756 756 756