750 W, ATX 3.1 i 12V-2x6 za mniej niż 300 zł. Genesis ma nowy pomysł na budżetowy zasilacz do PC
Dawniej wybór zasilacza do komputera był dla wielu osób prosty: wystarczyło znaleźć odpowiednią moc i sprawdzić, czy urządzenie pochodzi od znanej firmy. Dziś sprawa wygląda nieco inaczej, szczególnie gdy w komputerze ma pracować nowoczesna karta graficzna. Standard ATX 3.1, złącze 12V-2x6 i odporność na chwilowe skoki poboru energii stają się coraz ważniejsze, ale jednocześnie nie każdy chce wydawać na zasilacz kilkaset złotych więcej. Seria Genesis Nihon może wzbudzić zainteresowanie osób składających wydajny komputer bez niepotrzebnego windowania budżetu.
Genesis bierze się za rzecz, o której producenci PC często zapominają
Budując komputer, łatwo zachwycić się kartą graficzną, procesorem czy szybkim SSD. Zasilacz pozostaje gdzieś z tyłu, zwykle sprowadzony do jednej liczby zapisanej na pudełku. Problem w tym, że właśnie od niego zależy, czy cały ten drogi zestaw będzie działał stabilnie. Dlatego pojawienie się nowej serii Genesis Nihon jest ciekawsze, niż mogłoby się wydawać.
Producent kojarzony przede wszystkim z akcesoriami komputerowymi postanowił wejść na rynek PSU z konstrukcjami zgodnymi ze standardem ATX 3.1. Seria obejmuje modele o mocy 650 i 750 W. Za pierwszy trzeba zapłacić 249 zł, natomiast mocniejszy wariant wyceniono na 279 zł. Co ważne, 750NM występuje zarówno w czarnej, jak i białej wersji. To drobiazg, ale przy coraz większej liczbie komputerów budowanych z myślą o wyglądzie wnętrza obudowy takie szczegóły przestają być zupełnie obojętne.
ATX 3.1 to tutaj coś więcej niż napis na pudełku
Najważniejszą zmianą jest obsługa standardu ATX 3.1 oraz natywne złącze 12V-2x6. To istotne przede wszystkim dla właścicieli nowszych kart graficznych, które potrafią gwałtownie zwiększać pobór energii. W przypadku Nihon 750NM przewód 12V-2x6 może dostarczyć do 600 W, więc użytkownik nie musi kombinować z dodatkowymi przejściówkami. Zasilacz oferuje przy tym pełne 750 W na linii 12 V.
Na papierze wygląda to więc jak konfiguracja, która nie próbuje udawać nowoczesnej wyłącznie dzięki odpowiedniemu oznaczeniu. Jest też aktywne PFC oraz zestaw zabezpieczeń obejmujący m.in. OCP, OPP, OTP, OVP, SCP i UVP. Do tego dochodzą dwa przewody EPS 4+4 pin, trzy złącza PCIe 6+2 pin, osiem SATA i dwa Molex. Zasilacz ma jednak jeden wyraźny kompromis: przewody są zamontowane na stałe, więc nie jest to konstrukcja modularna.
Testy pokazują, że niska cena nie musi oznaczać kiepskich parametrów
W tym miejscu robi się ciekawie, bo specyfikacja to jedno, a rzeczywiste zachowanie zasilacza to drugie. W teście Genesis Nihon 750NM zmierzono średnią sprawność na poziomie 89,11 proc. Regulacja napięć mieściła się w wymaganym zakresie, a tętnienia również pozostawały z bezpiecznym zapasem względem normy ATX. Jednostka otrzymała przy tym certyfikat Cybenetics Silver.
Nie oznacza to oczywiście, że mamy do czynienia z konstrukcją klasy premium. Wewnątrz znalazł się japoński kondensator wysokonapięciowy Nippon Chemi-Con, ale część pozostałych komponentów jest bardziej budżetowa. Test wykazał też, że wentylator do około połowy obciążenia pozostaje stosunkowo cichy, natomiast przy większym poborze hałas wyraźnie rośnie. Przy około 75 proc. obciążenia odnotowano około 37 dBA. Jak na zasilacz kosztujący 279 zł nie jest to jednak wynik, który powinien szczególnie dziwić.
Najciekawszy może być właśnie stosunek ceny do tego, co dostajemy
Genesis Nihon 750NM nie próbuje być wszystkim dla wszystkich. Nie ma modularnego okablowania, nie jest jednostką z najwyższej półki i trudno oczekiwać po nim kultury pracy typowej dla znacznie droższych modeli. Z drugiej strony otrzymujemy 750 W, standard ATX 3.1, natywne 12V-2x6, komplet podstawowych zabezpieczeń, pięcioletnią gwarancję i całkiem dobre wyniki pomiarów.
Ciekawym dodatkiem są też grzebienie do przewodów, rzepy i opaski. Przy niemodularnym zasilaczu nie zmienia to oczywiście faktu, że część kabli pozostanie w obudowie nawet wtedy, gdy ich nie wykorzystamy. Pomaga jednak uporządkować całość, a przewody z tłoczeniem wyglądają znacznie lepiej niż typowa wiązka budżetowego PSU. Moim zdaniem właśnie tutaj Nihon ma swój sens: nie próbuje zaoferować luksusu za grosze, tylko skupia się na rzeczach, które mogą mieć znaczenie przy składaniu współczesnego komputera PC.
Czy 279 zł za Genesis Nihon 750NM to okazja? Rynek zasilaczy jest pełen konstrukcji o różnej jakości i sama obecność ATX 3.1 nie czyni automatycznie dobrego PSU. Wyniki testów pokazują jednak, że Genesis nie rzucił na rynek przypadkowego produktu. Jeśli ktoś składa komputer ze średniej lub wyższej półki i szuka niedrogiego zasilacza 750 W z natywnym 12V-2x6, Nihon zdecydowanie zasługuje na to, by znaleźć się na krótkiej liście kandydatów.
