Avowed – recenzja (PlayStation 5). Bezpieczna przygoda na niebezpiecznych ziemiach
Żyjemy w ciekawych czasach, w których po uruchomieniu gry na PlayStation wita nas logo Xboxa. Choć niektórym konsolowym graczom trudno nadal się z tym pogodzić, na zmiany zdecydowanie nie mogą narzekać miłośnicy RPG, którzy właśnie otrzymali kolejny smaczny tytuł z dorobku mistrzów gatunku – studia Obsidian. Jako fan uniwersum Pillars of Eternity niecierpliwie oczekiwałem premiery Avowed w wersji na PS5. I w końcu mogłem położyć na niej swoje szpony. Czy jest to jednak udany powrót do domu?
Eora jakiej jeszcze nie znacie na PlayStation 5
Powrotami do domu nazywam tytuły, których akcja umiejscowiona jest zwykle w tym samym świecie przedstawionym. To również gry, które z jakiegoś powodu są dla mnie ważne i są mi bliskie. Właśnie dlatego powrót taki obłożony jest zazwyczaj bardzo dużym bagażem emocjonalnym, któremu musi sprostać nowa produkcja. Nie inaczej było z Avowed, gdy debiutowało na konsolach Microsoftu. Gra sprostała moim oczekiwaniom, ale już wówczas miałem nadzieję, że tytuł mimo wszystko zostanie z czasem ogłoszony na konkurencyjnym sprzęcie. Nie dlatego, że pierwotna wersja była zła, ale po prostu chciałem mieć swoją kolekcję świata Eory na jednej konsoli.
Nowe wydanie Avowed zbiegło się z rocznicą premiery i z tej okazji studio Obsidian uraczyło graczy najlepszą i najbardziej bogatą wersją gry. Założenia samej rozgrywki zostały z grubsza niezmienione, ale pod wieloma względami uatrakcyjniono naszą przygodę. Zmiany dostrzegamy już podczas tworzenia naszej postaci – obecnie możemy zagrać również krasnoludem, orlaninem i aumauą, co zapewne ucieszy wielu miłośników tych ras. Jednak w przypadku zmian w Avowed diabeł tkwi naprawdę w szczegółach i dopiero podczas eksploracji bogatego świata gry można zauważyć niewielkie modyfikacje, które mają duży wpływ na obcowanie z tytułem. Że wspomnę tutaj chociażby o lustrze w obozie, które pozwala nam zmieniać wygląd postaci już w czasie przygody.
Warto na wstępie wyjaśnić – bo i nie każdy miał okazję zagrać wcześniej – że akcja Avowed została umiejscowiona w świecie Eora, którego mogliśmy bliżej poznać w dwóch bardzo dobrych grach RPG z serii Pillars of Eternity. Te charakteryzowały się jednak klasycznym widokiem izometrycznym i bardzo rozbudowanymi mechanikami. Avowed natomiast po raz pierwszy pozwala nam spojrzeć na świat w pełnym trójwymiarze, co pod wieloma względami przekłada się na bogatsze doznania estetyczne. Jednocześnie gra skupia się przez to bardziej na akcji, a elementy RPG zostały w niej dość mocno uproszczone.
Zapraszamy do Żyjących Ziem, będzie fajnie…
…tak przynajmniej mówili. Fani uniwersum doskonale wiedzą, że Żyjące Ziemie (The Living Lands) są jednym z najbardziej niebezpiecznych zakątków świata Eory i wycieczka w te rejony najczęściej kończy się pożarciem, rozszarpaniem, zatruciem albo wszystkim naraz i niekoniecznie w tej kolejności. W takich właśnie okolicznościach przyrody przyszło nam wcielić się w emisariusza Imperium Aedyru, który zostaje wysłany do niebezpiecznej krainy w celu zbadania tajemniczej, grzybopodobnej plagi. Bohaterowi nie ułatwia życia fakt, że jest jednym z ostatnich przedstawicieli osób dotkniętych, a raczej naznaczonych przez jedno z bóstw świata Eory – tak zwanych Boskich. Jeśli graliście w drugą część Pillars of Eternity, to doskonale połączycie wszystkie wątki, a jeśli ta przyjemność z jakiegoś powodu wam umknęła, to w grze znajdziecie sporo notatek i podręczników, które przypomną wam historię świata przedstawionego.
Wracając… nasz boski wysłannik dla wielu traktowany jest jako objawienie, ale są też tacy, dla których stanowi on wynaturzenie, wręcz skazę Eory. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, bo protagonista jest, jak już wspomniałem, oficjalnym wysłannikiem Imperatora, zatem stanowi zarówno jego słowo, jak i prawo. W praktyce pozwala mu to na wtrącanie się we wszystko i wchodzenie prawie wszędzie. Oficjalna funkcja bohatera jest również pretekstem do lepszego poznawania historii – wręcz ją definiuje, bo nie mamy kolejny raz do czynienia z bezimienną osobą, ale z postacią, która doskonale obraca się w zawiłych politycznych intrygach świata i faktycznie jest powołana do tego, by rozwiązywać jego najcięższe problemy.
Gdy jednak weźmiemy pod uwagę, że wysłannik czuje tajemniczą więź z Żyjącymi Ziemiami i trawiącą je plagą, a zaraz po prologu zostaje… Nie, tego ostatniego nie mogę wam zdradzić, ale zapewniam, że fabularnie Avowed naprawdę dowozi. O ile niektóre dialogi – zwłaszcza w mniejszych misjach – są po prostu poprawne, tak pod względem ogólnej narracji Obsidian kolejny raz udowadnia, że zna się na rzeczy. Historia wciąga, angażuje i, co najważniejsze, już od pierwszych minut namawia do głębszego jej poznawania.
Mało RPG w eRPGu?
I tak, i nie. Pod względem samej narracji, ilości dialogów i eksploracji nie można Avowed niczego zarzucić. Warto jednak pamiętać, że tak jak w przypadku kosmicznego RPG-a The Outer Worlds 2 od Obsidian, tak i tutaj mamy do czynienia ze znacznie mniejszymi lokacjami niż w takim chociażby Skyrimie. W moim odczuciu nie jest to minus gry, gdyż dzięki temu świat wydaje się mniej rozwleczony i łatwiej go dokładnie poznać. Mimo wszystko, półotwarta konstrukcja może przeszkadzać niektórym fanom gatunku i jestem w stanie to doskonale zrozumieć. Skoro jednak pod względem świata czułem się z grubsza usatysfakcjonowany, to gdzie zabrakło mi tego RPG-a?
Ano, głównie w głębszym rozwoju postaci i systemie towarzyszy. Kształtowanie naszego bohatera opiera się tak naprawdę na trzech głównych profesjach: wojowniku, łotrzyku oraz czarodzieju. Jest to system już wielokrotnie sprawdzony w wielu grach i, po prawdzie, też lubiany. Przy czym w Avowed nie jesteśmy ograniczeni do rozwijania jednej ścieżki – na poziomach możemy dowolnie przydzielać punkty rozwoju w każdej z dostępnych klas. Dodatkowo udostępniono nam ścieżkę Boskiego, która jednak rozwija się samoistnie poprzez postępy w fabule.
Natomiast same drzewka umiejętności są… nazwijmy to oszczędne. Nie ma najmniejszych szans, by ktokolwiek się w nich pogubił, a większość umiejętności skupia się po prostu na nowych atakach i kilku zdolnościach pasywnych. Nie próbowano tutaj wymyślać systemu na nowo, ale trzeba wyraźnie zaznaczyć, że ten aspekt w Avowed jest bardzo uproszczony i ograniczony. Dodatkowo na każdym poziomie doświadczenia możemy rozwijać główne statystyki naszej postaci. Niewątpliwie ucieszy was pewnie informacja, że buildu tak naprawdę zepsuć się nie da. Ale jeśli jakimś cudem ta sztuka się uda, w grze istnieje opcja resetowania wszystkich punktów i przydzielenia ich od nowa – ma to zastosowanie zarówno przy umiejętnościach, jak i statystykach. Możecie się zatem bawić spokojnie, bez stresu.
Jeśli chodzi o towarzyszy, to w ich przypadku jest jeszcze bardziej łopatologicznie. Każdy z nich posiada jedynie cztery umiejętności, które możemy odblokować i w ich obrębie nadać im również specjalne bonusy. Przykładowo krasnoludzki łowca Marius może przywoływać pod stopami wroga pnącza, które mogą zarówno wywoływać efekt oszołomienia, jak i obniżyć parametry ataku napastnika. To proste w budowie niczym cep rozwiązanie może i nie zachwyca w teorii, ale w praktyce całkiem dobrze się sprawdza. Warto również wspomnieć, że każda z postaci w naszej drużynie posiada umiejętność dodatkową, która w jakiś sposób pomaga nam w eksploracji, np. nasz pierwszy pomocnik Kai potrafi przepalać blokujące przejścia krzewy, które często zamykają dostęp do skrzynek i innych ciekawych przedmiotów.
Zobacz także: The Outer Worlds 2 – recenzja
Słowem, magią oraz mieczem
Skoro już o towarzyszach mówiliśmy, to zatrzymajmy się przy nich jeszcze na krótką chwilę. Bo tak naprawdę, poza wspomnianymi umiejętnościami, za wiele w ich przypadku zrobić się nie da. Nie możemy w żaden sposób ingerować w posiadany przez nich ekwipunek ani broń. Twórcy postanowili bardzo mocno uprościć zarządzanie drużyną, co zdecydowanie przekłada się na tempo rozgrywki, ale jednocześnie daje wręcz zerowe możliwości personalizacji kompanów. Co prawda, w różnych edycjach są dostępne dodatkowe skórki postaci, ale zmieniają one jedynie wygląd, a nie statystyki danego towarzysza.
To, co jednak najmniej mi się podoba w Avowed, to możliwość rozmawiania z drużyną jedynie w obozie. Podczas podróżowania nie można prowadzić żadnych dialogów i choć kompani reagują na miejsca, postacie niezależne czy nasze decyzje, tak pod tym względem chciałoby się zdecydowanie więcej.
Lepiej wygląda sprawa w przypadku naszej postaci, którą możemy wyposażyć w dowolny znaleziony sprzęt. A w grze jest tego całkiem sporo – począwszy od licznych rodzajów broni, po elementy ubrania i pancerza. Wszystko zostało sprawnie podzielone na poziomy jakości, z których najwyższym jest oczywiście przedmiot unikalny. Gracze obeznani ze światem Eory wiedzą, że warto zainteresować się właśnie tym ekwipunkiem, gdyż posiada on zawsze wyjątkowe, dodatkowe bonusy. Warto również wspomnieć, że każdy element możemy w naszym obozowisku podbijać i usprawniać za pomocą znalezionych podczas eksploracji surowców.
Ale całe to żelastwo nie byłoby potrzebne, gdybyśmy nie mieli go na czym wypróbować. Osobiście bardzo lubię stylistykę świata Eory – w zależności od lokacji bywa ona bardzo egzotyczna, a wybranie Żyjących Ziem jako miejsca nowej przygody dało twórcom spore możliwości przy kreowaniu fauny i flory. Wiele stworzeń, które do tej pory mogliśmy oglądać jedynie z widoku izometrycznego, w końcu dane jest nam podziwiać w większej okazałości. Przekłada się to na bardzo ładne modele wszystkich przeciwników, w tym potworów. Jak to się mówi: im dalej w las, tym więcej drzew. W przypadku Avowed to stwierdzenie ma zastosowanie, jeśli chodzi o biomy, które oferują nam zupełnie inne doświadczenia zarówno wizualne, jak i pod względem bogactwa stworzeń.
Zatem, pomimo pewnych ograniczeń i większego nacisku na samą akcję, Avowed wychodzi z tego starcia obronną ręką. Walki są bardzo szybkie i responsywne, a zarządzanie zdolnościami i towarzyszami nie powinno nikomu przysporzyć najmniejszych problemów. Jeśli natomiast chodzi o sam poziom trudności, powiedziałbym, że był dla mnie satysfakcjonujący. Większość starć byłem w stanie rozpocząć ukradkiem, eliminując kilku niespodziewających się wrogów, a następnie wkroczyć do akcji. Czasami krew potrafią popsuć bossowie, ale nie są oni wyzwaniem, z którym nie można sobie poradzić. Zwłaszcza, że wykonując wszystkie poboczne zadania, dość szybko nasza drużyna rośnie w siłę.

Piękny, acz nieidealny świat
Żyjące Ziemie w Avowed prezentują się świetnie. Są miejsca, które wręcz zapierają dech w piersi i dzięki temu aż chce się eksplorować świat przedstawiony. Lecz nie tylko dzikie odstępy robią wrażenie – wszelkiej maści osady czy większe miasta wyglądają naprawdę dobrze i skrywają liczne zakamarki oraz sekrety. Wszystkie lokacje warto zatem dokładnie przeczesywać, bo dzięki temu nie tylko zdobywamy liczne dobra, ale również jesteśmy w stanie lepiej poznać ich historię oraz problemy je borykające. Całość dopełniona została przez bardzo nastrojową ścieżkę dźwiękową, która może nie jest objawieniem, ale przynajmniej w moim przypadku trafiła idealnie w estetykę, której oczekiwałem po grze.
Natomiast nigdy idealnie nie jest. Pomimo piękna, lokacje są dość puste, przez co niektóre z nich mogą wydawać się sztuczne i sterylne. Większość napotkanych postaci niezależnych jest wykonana tylko poprawnie i zaledwie garstka z nich pozostawia po sobie miłe wspomnienie. Przyczepiłbym się również do dziwnie ustawionej kamery w czasie większości dialogów, przez co wiele postaci wygląda na wykrzywionych w jedną stronę. Dość komicznie prezentuje się również ujęcie z naszym wysłannikiem, które czasem pojawia się w czasie bardzo ważnych wyborów w rozmowie. A skoro już przy ujęciu kamery jesteśmy, to zdecydowanie polecam granie z perspektywy pierwszej osoby. Chociaż gra umożliwia przygodę z perspektywy zza pleców postaci, to jest to dalekie od ideału rozwiązanie, które zawsze kuleje w grach Obsidianu, a szkoda, bo w końcu mogliby je dopieścić.
Na premierę Avowed boryka się także z kilkoma pomniejszymi problemami technicznymi. W niektórych lokacjach miałem problemy z wyświetlaniem cieni, a tekstury potrafiły doczytywać się dość wolno – ten ostatni problem występuje również w czasie rozmów. Gra potrafi też chrupnąć, zwłaszcza przy przemierzaniu większych metropolii. Kilkakrotnie widywałem też lewitujące w powietrzu przedmioty i wrogów wystających ze ściany, a jeden boss podczas swojej szarży wyrzucił moją postać dosłownie poza lokację. O ile jednak to ostatnie skończyło się po prostu zgonem i musiałem rozpoczynać walkę na nowo, o tyle większość wspomnianych błędów nie przekłada się na obcowanie z tytułem.
Avowed nie należy do najdłuższych gier RPG, a przejście głównego wątku zajmuje około 20 godzin, ale nawet spędzając znacznie więcej czasu w Żyjących Ziemiach i próbując poznać je dokładniej, nie uświadczyłem żadnych poważnych problemów. Dodam jeszcze, że tytuł ogrywałem na podstawowej wersji konsoli PlayStation 5, a do wskazanego czasu warto dodać kolejne 20-30 godzin, ale jedynie w przypadku jeśli będziecie chcieli wykonać w grze każdą misję i zwiedzić dokładnie wszystkie lokacje. Do czego osobiście zachęcam.

Czy da się żyć w Żyjących Ziemiach?
Zdecydowanie tak. Jeśli wcześniej nie mieliście okazji zagrać w Avowed na konsolach Xbox Series X lub Xbox Series S, to właśnie teraz, przy wydaniu na PlayStation 5 jest ku temu najlepsza okazja. Po rocznicowej aktualizacji jest to najlepsza z możliwych wersji gry i jeśli jesteście, podobnie jak ja, fanami historii opowiadanych przez studio Obsidian, to czeka na was kolejna bardzo dobrze napisana przygoda. Jednocześnie warto brać pod uwagę, że twórcy nie próbowali wymyślać koła na nowo. To bardzo bezpieczne kontynuowanie ich tradycji i poszerzenie świata znanego z Pillars of Eternity, ale w zupełnie nowej formie.
Avowed nie jest tytułem pozbawionym wad. Liczne ograniczenia w mechanikach oraz znacznie mniejszy świat mogą nie przypaść do gustu niektórym miłośnikom gatunku RPG. Ale jeśli preferujecie dobrze opowiedziane historie, eksplorację i dynamiczną akcję, to powinniście być w pełni usatysfakcjonowani. Osobiście odbieram Avowed jak już wspomniałem wcześniej jako swoisty powrót do domu, za którym zdążyłem zatęsknić, i dzięki nowemu wydaniu byłem w stanie ponownie się w nim rozgościć. Sam do Żyjących Ziem na pewno powrócę, a was zachęcam, byście dali im szansę, bo kto wie – być może, tak jak mnie, pożrą was w całości, wyplują… a potem ponownie pożrą.
Nasza ocena: 8/10
- Uproszczone mechaniki RPG
- Drobne błędy techniczne
- Ciekawy świat przedstawiony
- Dobra i angażująca historia
- Dynamiczna i angażująca walka
- Oprawa audiowizualna
- Liczne usprawnienia, które poprawiają grę
