REANIMAL – recenzja. Wielki strach w małym folwarku zwierzęcym

Data dodania: 11-02-2026

Studio Tarsier lubi wywoływać w nas wielkie traumy za sprawą swoich małych horrorów. Ich seria Little Nightmares przeszła już dawno do kanonu gatunku i udowodniła, że klimat jest znacznie ważniejszy od wielkiego budżetu. Po pięciu latach przerwy twórcy powracają ze swoim kolejnym niepokojącym tytułem. Czy formuła małego horroru nadal jest tak samo atrakcyjna?

Nowy wymiar małego strachu

Rozpoczynając swoją straszliwą przygodę w REANIMAL, nie spodziewałem się aż tak wielkich zmian względem poprzednich gier studia Tarsier. Jak się jednak okazało, twórcy nie poszli na łatwiznę i zaprezentowali zupełnie nową jakość małego horroru, zachowując przy tym wszystkie zalety swoich poprzednich produkcji.


Pierwszym, co siłą rzeczy rzuca się bardzo w oczy, jest zupełnie nowa perspektywa, z której obserwujemy świat przedstawiony. Choć bardziej w tym przypadku pasuje liczba mnoga, bo w przeciwieństwie do Little Nightmares tym razem poruszamy się po wielu lokacjach w pełnym 3D, a nie jedynie w 2.5D. Nie tylko daje to znacznie większe możliwości w samym sterowaniu, ale dodatkowo pogłębia poczucie wyobcowania w dużych, przepełnionych grozą miejscówkach. Tym razem często trafiamy do znacznie większych obszarów i, o ile daleko im jeszcze do pełnej otwartości, zdecydowanie przestano prowadzić nas już za rączkę.


Wiele lokacji skrywa opcjonalne sekrety, które nie są wymagane do ukończenia głównego wątku, ale mogą zmienić zakończenie horroru. Przy czym większość znajdziek – np. ulotek i masek – poukrywana jest w sposób bardzo logiczny i przy węszeniu nie powinniście mieć problemów, by je odnaleźć. No ale właśnie, powęszyć jednak za nimi trzeba, co w rezultacie mocno przedłuża samą rozgrywkę. Biorąc pod uwagę, że fabuła nie jest specjalnie długa, zalecam spokojną eksplorację, dzięki czemu bardziej wkręcicie się w koszmar i lepiej go zrozumiecie.

Gra REANIMAL w naszej ofercie:

Zwierzęta też mają głos

REANIMAL charakteryzuje się także nieco zmienioną narracją. Nadal co prawda w głównej mierze wszystko skupia się na własnej interpretacji oraz emocjach, ale te ostatnie od czasu do czasu są nam dostarczane w sposób bardziej przystępny… wręcz oczywisty. Występujące w grze postacie w końcu przemawiają z ekranu i muszę przyznać, że dopiero ogrywając grę, zdałem sobie sprawę, jak wiele zmienia to w postrzeganiu historii. Miłośników rodzimego języka najpewniej ucieszy fakt, że gra posiada zarówno polskie napisy, jak i dubbing.


Tym razem poznajemy losy rodzeństwa, które próbuje uratować swoich zaginionych przyjaciół i uciec z koszmarnego miejsca, które wcześniej nazywali domem. Oczywiście, jak to u Tarsier najczęściej bywa, nic nie jest takim, jakim się początkowo wydaje, i ponownie czeka nas podróż nie tyle dosłowna, co przede wszystkim w głąb naszej jaźni, lęków i traum, które nas definiują, oraz samego człowieczeństwa, którego postrzeganie w grze nie jest aż tak bardzo oczywiste. To zdecydowanie ciężkie tematy, jak na tak małą produkcję, i wielokrotnie miałem wrażenie, że tym razem poruszano je znacznie bardziej dobitnie niż w poprzednich tytułach studia. Pod tym względem to najbardziej dojrzały i poważny twór, jaki mają w swoim dorobku.

Bo do horroru trzeba dwojga?

Przez większość czasu w grze sterujemy bratem, a siostra towarzyszy nam jako prowadzona przez grę postać. Tutaj od razu muszę nadmienić, że jej inteligencja jest całkiem dobrze napisana i przez całą rozgrywkę nie miałem ani razu problemu, by zachowywała się jakoś specjalnie głupio. Można co prawda przyczepić się do tego, że pojawiające się straszydła reagują (najczęściej) jedynie na sterowaną przez nas postać, ale jestem w stanie zrozumieć ten zabieg, bo inaczej przy uciekaniu i większej konfrontacji gra byłaby po prostu niegrywalna. Natomiast siostra sprawnie reagowała zarówno na wszystkie zagrożenia, jak i nie była oporna podczas rozwiązywania wymagających współpracy zagadek środowiskowych.


Osobiście preferuję w horrorach granie w pojedynkę – łatwiej wówczas wczuć się w przedstawianą historię. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że wielu graczy uwielbia granie w towarzystwie. Tych na pewno ucieszy wiadomość, że gra w pełni wspiera tryb kooperacji, i to między wszystkimi platformami. Nie musicie więc ograniczać się do znajomych posiadających ten sam sprzęt w domu. Jest to zdecydowanie dobra opcja na spędzenie dwóch, do trzech wieczorów, np. z drugą połówką. Biorąc pod uwagę, że gra prezentuje się naprawdę ładnie, może być to znacznie ciekawszy plan niż bierne oglądanie kolejnego filmu.

Niepokojące piękno

REANIMAL to bez dwóch zdań naprawdę ładna gra. Poszczególne lokacje są zarazem piękne i niepokojące, czyli dokładnie takie, jakie powinny być w dobrym horrorze. Artystycznie gra dostarcza wrażenia nawet w momentach, gdy przemierzamy zdawałoby się całkiem normalne miejscówki. Choć normalność nie jest tu do końca dobrze dobranym słowem, bo nawet leśne ścieżki czy miejskie uliczki wywołują w nas dreszcze i poczucie bycia ciągle obserwowanym – jakby wisiało nad nami coś złowieszczego, co za moment uchwyci nas w swoje szpony.


I najczęściej właśnie tak to się kończy. Choć gra w dużej mierze bazuje na budzącej lęk atmosferze, a przeciwników spotykamy twarzą w twarz dość sporadycznie, sama ich obecność w tle potrafi wywołać gęsią skórkę. Ba, już sama wiedza, że czają się gdzieś w pobliżu, sprawiała, że wielokrotnie miałem obiekcje przed wychyleniem się za róg. Zwłaszcza że tak naprawdę nie wiemy, czy mamy do czynienia z wyreżyserowaną sceną, czy faktycznym atakiem, co tylko wzmacnia nasz strach.


Należy też pamiętać, że nasze rodzeństwo to jednak dzieci, które z trudem radzą sobie nawet przy prostych czynnościach, nie mówiąc już o walce. Zostało to dobitnie zaprezentowane w rozgrywce i wręcz odczuwamy ich trud przy otwieraniu zamków, uruchamianiu dźwigni czy rzucaniu przedmiotami. Przez większą część rozgrywki przyjdzie nam zatem po prostu uciekać lub się ukrywać. Walki z głównymi adwersarzami zwykle wymagają od nas pomysłu i sprytu. Dodam jeszcze tylko, by nie psuć zabawy z odkrywania, że większość przeciwników potrafi zaskoczyć i przerazić samym wyglądem. Choć w grze nie mamy do czynienia z wielką plejadą potworów, każdy z nich – łącznie z głównymi, hmm… bossami? – jest przemyślany, dziwaczny i alarmujący wszystkie nasze zmysły.

Techniczne plugastwa

Pomimo że REANIMAL jest grą stosunkowo niewielką, pojawiają się w niej sporadyczne problemy techniczne. Nadmienię od razu, że tytuł ogrywałem na podstawowej wersji konsoli PlayStation 5, na długo przed premierą. Wiele wymienionych bolączek zapewne zostanie zniwelowanych przy łatce premierowej, ale nadal warto o nich wspomnieć, bo finalnie nie jest ich aż tak wiele.


Ale do rzeczy. Jak już wspominałem, gra jest naprawdę ładna, jednak pod tym względem nie można jej porównać do największych hitów gatunku. Dlatego bardzo zaskoczyło mnie, że w niektórych miejscach dało się zauważyć spore spadki animacji. Czasami pojawiał się też błąd dotyczący interakcji z przedmiotami lub drzwiami, ale problem pojawił się u mnie dosłownie dwukrotnie i zwykle wystarczyło ponowne wczytanie zapisu. Przez większość czasu gra działa jednak płynnie i poprawnie – trudno doszukać się większych problemów technicznych. To bardzo ważne w grach horrorowych, bo każdy błąd może skutecznie wybić nas z klimatu. Zatem śpieszę z powiadomieniem: tutaj takich sytuacji często nie uświadczycie.

NAJWIĘKSZY wśród małych horrorów

To zdecydowanie najlepsza gra, którą popełniło studio Tarsier. Wyraźnie widać, że twórcy małych horrorów nie spoczęli na laurach i postanowili jeszcze bardziej przesunąć granicę grozy. REANIMAL od pierwszej minuty intryguje, przeraża i wprowadza niepokój, który towarzyszy nam jeszcze długo po wyłączeniu ekranu. To również gra bardziej złożona emocjonalnie, ukazująca dojrzałe problemy.


Jeśli jesteście fanami serii Little Nightmares, nawet nie muszę was namawiać. Nowa gra jest przedłużeniem pewnej tradycji i znanych założeń, ale jednocześnie wnosi tyle nowego, że trudno odmówić jej własnej tożsamości. To tytuł, który należy kosztować powoli… kęs po kęsie. A jeśli już się wgryziecie i zasmakujecie, ten maleńki, zdawałoby się, horror zabierze was w wielką podróż po skrywanych w najgłębszych czeluściach koszmarach. Pozostaje mi jedynie życzyć niespokojnych nocy spędzonych przy REANIMAL.

Nasza ocena: 8/10

  • Drobne problemy techniczne
  • Stosunkowo krótki czas rozgrywki
  • Zmiana perspektywy na pełne 3D
  • Gęsty klimat grozy i groteskowy świat
  • Postacie w końcu mają głosy...
  • ... i to po polsku!
  • Możliwość kooperacji
Wróć

Właściciel serwisu: TERG S.A. Ul. Za Dworcem 1D, 77-400 Złotów; Spółka wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego w Sądzie Rejonowym w Poznań-Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, IX Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS 0000427063, Kapitał zakładowy: 41 287 500,00 zł; NIP 767-10-04-218, REGON 570217011; numer rejestrowy BDO: 000135672. Sprzedaż dla firm (B2B): dlabiznesu@me.pl INFOLINIA: 756 756 756