Dragon Quest VII Reimagined – wrażenia z dema. Premiera już tuż-tuż!

Paweł Matyjewicz
Data dodania: 14-01-2026

Z początkiem lutego nadejdzie jedna z najbardziej oczekiwanych przez fanów jRPG premier. Dragon Quest VII Reimagined obiecuje naprawdę wiele, ale nie są to jedynie puste słowa. Twórcy zdecydowali się na udostępnienie graczom grywalnego dema, które — jak się okazuje — oferuje więcej niż tylko kosmetyczne bonusy.

Demo dłuższe niż niejedna gra

Na wstępie warto jeszcze raz podkreślić, że Dragon Quest VII Reimagined — jak zresztą sama nazwa wskazuje — jest reinterpretacją kultowej siódemki, która dla wielu fanów do dziś uznawana jest za jedną z ciekawszych odsłon serii. Nie mówimy tu jednak o zwyczajnym odświeżeniu klasycznej gry. Wystarczy jedno spojrzenie, by uznać, że to zupełnie nowy produkt, który niejednego fana oryginału zachwyci jeszcze bardziej.


Twórcy najwyraźniej są spokojni przed premierą, bo kilka dni temu udostępnili graczom grywalne demo Dragon Quest VII Reimagined. Choć u Japończyków nie jest to aż tak wyjątkowe, trzeba przyznać, że w dzisiejszych czasach możliwość ogrania tak dużego fragmentu rozgrywki sama w sobie zasługuje na oklaski. A mówimy tu o fragmencie, którego przejście zajmuje około 4–5 godzin — o ile oczywiście nie będziecie się przez niego przebijać niczym taran. Można więc napisać nieco prześmiewczo, że poświęcimy na nie więcej niż na niejedną kampanię w znanych strzelankach. 


Jasne, należy brać pod uwagę, że finalnie będziemy mieli do czynienia z grą, z którą spędzimy około 70–90 godzin zabawy, można więc nadal powiedzieć, że to zaledwie skrawek tego, co przygotowali nam twórcy. Warto jednak pamiętać, że demo w niczym nas nie pośpiesza i możemy spędzić w nim tyle czasu, ile tylko potrzebujemy, co przekłada się również na szkolenie bohaterów i gromadzenie dóbr wszelakich. Tylko po co? Ano po to, by po premierze kontynuować przygodę bezpośrednio z poziomem i przedmiotami, które w demie zgromadziliśmy. Jak na demo przystało, są oczywiście pewne ograniczenia, ale o nich za moment.

Gra Dragon Quest VII Reimagined w naszej ofercie:

Mamo, jak tu pięknie!

O ile nie będę Wam dokładnie opowiadał o samej fabule, tak mogę już teraz nieco więcej porozpływać się w temacie wykonania technicznego Dragon Quest VII Reimagined. Nie tak dawno temu na rynku zadebiutowały trzy pierwsze części serii, które zostały pięknie odświeżone w technice HD-2D. Mimo że sam uwielbiam klasyczne tytuły, należy uczciwie sobie powiedzieć, że — jak ładne by te piksele nie były — nie trafiają do każdego. Siódemka wychodzi temu naprzeciw, oferując zupełnie nową jakość, która być może zapoczątkuje wręcz nowy trend w wydawaniu klasycznych gier jRPG.


Charakterystyczne projekty postaci Akiry Toriyamy wspaniale ujęto w formie prawdziwych lalek, które następnie zostały zaanimowane na potrzeby tytułu. Również lokacje bardziej przypominają teraz prawdziwe, ręcznie tworzone dioramy. Wszystko to w połączeniu tworzy wręcz magiczny i bardzo nostalgiczny obraz.


Choć tytuł został zaprezentowany w większości scen z izometrycznej perspektywy, piękno świata przedstawionego sprawia, że z przyjemnością odkrywamy go krok po kroku, bez najmniejszego pośpiechu. Przyznaję, że już dawno nie miałem takiej radochy z przybliżania poszczególnych modeli, by cieszyć się ich wyjątkowymi szczegółami. Zdecydowanie nie jest to tytuł wykonany "bezpiecznie". Twórcy od początku wiedzieli, jaki efekt chcą w grze osiągnąć, i bez kompromisów dążyli do celu. Co jednak ciekawe — pomimo słodszej prezentacji — historia niejednokrotnie wkracza na bardziej poważne tory, ale do tego seria zdążyła nas już przyzwyczaić.

Bonusy i... ograniczenia?

Mamy do czynienia z demem, więc trudno już teraz wnioskować, czy gra będzie działała bezproblemowo. Jednak przez ponad 4 godziny zabawa przebiegała bez najmniejszego oporu. Prawdopodobnie poświęciłbym demu jeszcze więcej czasu — bo przyznaję, że bawiłem się wybornie — ale twórcy w sprytny sposób ograniczyli nam progres. Co w zasadzie nie dziwi, biorąc pod uwagę, że niektórzy gracze są w stanie wymaksować postacie już na początku zabawy. Co dokładnie możemy, a czego nie jesteśmy w stanie zrobić?


Nasi bohaterowie mogą osiągnąć maksymalnie 15. poziom, który jesteśmy w stanie dobić całkiem szybko i nie powinniście mieć z tym najmniejszego problemu. Progres w profesjach — czyli tak zwane vocation — zatrzymuje się natomiast po osiągnięciu 4. poziomu, co przekłada się na sprawdzenie zaledwie kilku podstawowych umiejętności, ale już teraz dają one nam obraz tego, w jaką stronę powinniśmy kształtować danego bohatera. Niektórzy gracze twierdzą też, że dobili maksymalnego pułapu zdobytego złota, ale tu przyznaję — nie miałem najmniejszej potrzeby, by sprawdzić, gdzie ustawiona została zapora.


Pomimo że czas zabawy jest nieograniczony, ta kończy się po uzbieraniu drugiego zestawu tajemniczych tabliczek, które odblokowują nam lokacje. Wówczas gra pyta, czy chcemy zrobić specjalny zapis, który pozwoli nam kontynuować rozgrywkę już po premierze. Wisienką na torcie jest bonus w postaci stroju dla Maribel, z którego będziemy mogli korzystać po zakupie pełnej wersji gry.

W oczekiwaniu na premierę

Po ograniu dema mogę stwierdzić jedno: Dragon Quest VII Reimagined już teraz maluje się jako piękna i niezapomniana przygoda. Będzie to zdecydowanie tytuł unikalny w swojej formie, w którym na każdym kroku widać dbałość twórców o najmniejsze detale. Ich troska i miłość do klasycznej odsłony są tu wręcz namacalne i pokazują, że gatunek gier jRPG ma się naprawdę świetnie, a wręcz przechodzi swoisty renesans. Trudno mi nie polecić tej gry komukolwiek — zwłaszcza że nie musicie brać moich słów jako jedynego pewniaka i możecie sami spróbować tej pięknej przygody.


Nadmienię jeszcze dla formalności, że Dragon Quest VII Reimagined jest już dostępny w naszych sklepach w preorderze. Grę możecie zakupić w wersji na PlayStation 5, Xbox Series X|S oraz na Nintendo Switch i Nintendo Switch 2. Jeśli więc jesteście fanami serii lub zainteresowała Was ta gra po tej krótkiej pre-recenzji, zachęcam do zapoznania się z naszą ofertą. I tylko boli, że premiera dopiero 5 lutego, bo przy takiej zimie gra zdecydowanie umiliłaby już teraz wieczory.

Gry jRPG w naszej ofercie:

Wróć

Właściciel serwisu: TERG S.A. Ul. Za Dworcem 1D, 77-400 Złotów; Spółka wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego w Sądzie Rejonowym w Poznań-Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, IX Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS 0000427063, Kapitał zakładowy: 41 287 500,00 zł; NIP 767-10-04-218, REGON 570217011; numer rejestrowy BDO: 000135672. Sprzedaż dla firm (B2B): dlabiznesu@me.pl INFOLINIA: 756 756 756