4000 MB/s w kieszeni. Nowe dyski SSD Samsunga robią ogromne wrażenie
Niekiedy pojawiają się premiery sprzętowe, przy których człowiek zaczyna się zastanawiać, czy naprawdę nadal mówimy o urządzeniu przeznaczonym dla zwykłego użytkownika. Niewątpliwie dotyczy to nowych przenośnych dysków SSD Samsunga. P9 i P7 pokazane podczas tegorocznego gamescomu wykorzystują USB4, a flagowy P9 potrafi osiągnąć nawet 4000 MB/s przy odczycie i 3800 MB/s przy zapisie. Jestem pod wrażeniem, bo szybkość faktycznie zwala z nóg. Od razu nasuwa się pytanie: czy nasze komputery są już gotowe, żeby z niego skorzystać?
4000 MB/s z zewnętrznego dysku przestaje być science fiction
Samsung P9 jest zdecydowanie ciekawszą konstrukcją z całej dwójki. Dzięki USB4 oferuje sekwencyjny odczyt na poziomie do 4000 MB/s i zapis sięgający 3800 MB/s. Dla porównania poprzedni Samsung T9 z USB 3.2 Gen 2x2 dochodził do 2000 MB/s. Mówimy więc o potencjalnie dwukrotnie większej przepustowości, i to w urządzeniu, które można po prostu schować do torby.
P9 będzie dostępny nawet w wersji 8 TB. Samsung przedstawia go jako pierwszy przenośny dysk SSD USB4 oferujący taką pojemność przy deklarowanej prędkości do 4000 MB/s. To rozwiązanie brzmi szczególnie interesująco dla osób pracujących z ogromnymi plikami. Producent wskazuje między innymi na możliwość bezpośredniego zapisu materiałów 12K, a także obsługę dużych plików RAW. W świecie profesjonalnej produkcji wideo taka wydajność może rzeczywiście zrobić różnicę.
W tym miejscu docieramy do aspektu, który najbardziej mnie w tych dyskach zainteresował. Przenośne SSD coraz mniej przypominają już zwykłe magazyny danych, na które wrzucamy kopię zdjęć czy bibliotekę gier. Przy odpowiednio szybkim interfejsie zaczynają być realnym przedłużeniem pamięci komputera. Można na nich pracować, montować materiały, przenosić ogromne projekty i wykonywać kopie zapasowe bez poczucia, że zewnętrzne urządzenie jest wąskim gardłem.
P7 jest bardziej rozsądnym wyborem, ale nadal nie jest tani
Samsung przygotował również model P7, który ma być bardziej uniwersalnym rozwiązaniem. Można go podłączyć do komputera PC, laptopa, smartfona, konsoli czy aparatu. Producent podkreśla także odporność konstrukcji na upadek z wysokości do dwóch metrów oraz wstrząsy i wibracje. To ważne, bo przenośny dysk SSD z definicji będzie znacznie częściej podróżował niż klasyczny nośnik zamontowany wewnątrz obudowy.
Ciekawostką jest to, że Samsung nie ograniczył serii P wyłącznie do małych pojemności. Zarówno P9, jak i P7 mają występować w wersjach 1, 2, 4 i 8 TB, choć poszczególne warianty mogą pojawiać się na różnych rynkach w późniejszym terminie. Seria korzysta z USB4, a deklarowana maksymalna wydajność P9 wynosi 4000 MB/s odczytu i 3800 MB/s zapisu.
Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy spojrzymy na ceny. Oficjalne ceny startowe P9 wynoszą 339,99 dolarów za 1 TB, 649,99 dolarów za 2 TB, 1349,99 dolarów za 4 TB oraz aż 2699,99 dolarów za 8 TB. Daje to odpowiednio około 1270/2420/5020/10 030 złotych. P7 jest tańszy, ale również trudno nazwać go przystępnym: około 1080 złotych za 1 TB, 2050 złotych za 2 TB, 4270 złotych za 4 TB i 8500 złotych za 8 TB. Są to przeliczenia cen sugerowanych, więc finalne ceny w polskich sklepach zapewne będą się nieco różnić.
Największy problem? Twój laptop może nie wykorzystać tej szybkości
Sam zakup dysku SSD z USB4 nie oznacza automatycznie, że zobaczymy na ekranie magiczne 4000 MB/s. Potrzebny jest jeszcze odpowiednio szybki port po stronie komputera. W przypadku P9 pełne możliwości wymagają odpowiedniego połączenia USB4, a kompatybilne są również urządzenia z Thunderbolt 4 i Thunderbolt 5. Jeżeli podłączymy taki dysk do starszego portu USB, urządzenie oczywiście nadal będzie działać, ale jego możliwości zostaną ograniczone przez interfejs komputera. Przy USB 3.2 Gen 2x2 przepustowość może spaść do poziomu około 2000 MB/s, natomiast starsze połączenia 10 Gb/s ograniczą transfer jeszcze bardziej.
Innymi słowy, można kupić technologicznego potwora za kilka tysięcy złotych, a następnie podłączyć go do laptopa, który wykorzysta tylko część jego potencjału. To zresztą pokazuje coś ważnego o obecnym rynku. Samsung nie tyle stworzył problem, ile wyprzedził możliwości wielu komputerów. USB4 nadal nie jest standardem obecnym w każdym laptopie, szczególnie w tańszych konstrukcjach. Dlatego przed zakupem P9 czy P7 naprawdę warto sprawdzić specyfikację własnego sprzętu, zamiast kierować się wyłącznie imponującą liczbą 4000 MB/s.
To dopiero początek bardzo szybkich dysków SSD
Mimo wysokiej ceny trudno odmówić Samsungowi jednego: P9 pokazuje kierunek, w którym będą rozwijały się przenośne dyski SSD. Gry zajmują coraz więcej miejsca, materiały wideo osiągają absurdalne wręcz rozmiary, a generatywna sztuczna inteligencja również produkuje ogromne ilości danych. W takich warunkach 1 czy 2 TB przestają wyglądać jak przesadnie duża przestrzeń.
Najbardziej podoba mi się jednak sama idea. Jeszcze kilka lat temu szybki zewnętrzny dysk był przede wszystkim wygodnym sposobem na przechowywanie plików. Dzisiaj może być urządzeniem, na którym faktycznie pracujemy. Samsung P9 z 4000 MB/s pokazuje, że granica między pamięcią wewnętrzną i zewnętrzną zaczyna się powoli zacierać.
Czy każdy powinien kupić taki dysk? Zdecydowanie nie. Cena skutecznie studzi emocje, a bez odpowiedniego USB4 lub Thunderbolt jego największa zaleta może pozostać niewykorzystana. Ale jako pokaz możliwości współczesnych dysków SSD P9 robi naprawdę ogromne wrażenie. 4000 MB/s w małym, przenośnym urządzeniu to wynik, który jeszcze niedawno kojarzył się przede wszystkim z szybkimi nośnikami NVMe montowanymi bezpośrednio w komputerze PC. Teraz podobną wydajność można zabrać ze sobą w kieszeni.
