Silent Hill: Townfall pokazuje twarze swoich bohaterów. Ten casting naprawdę robi wrażenie
Są takie gry, na które czeka się bez względu na liczbę zwiastunów. Silent Hill: Townfall jest dla mnie właśnie takim przypadkiem, a najnowszy materiał tylko zwiększył moje zainteresowanie. Konami ujawniło angielską obsadę z Jovanem Adepo, Kezią Burrows i Terrym O’Quinnem, a zwiastun pokazał również nowe potwory, fragmenty historii oraz rozgrywkę z perspektywy pierwszej osoby, obejmującą eksplorację, skradanie, ograniczoną walkę i zagadki z wykorzystaniem tajemniczego telewizora CRTV.
Trzech aktorów, trzy zupełnie różne historie
Jovan Adepo wcieli się w Simona Ordella, głównego bohatera Silent Hill: Townfall. Simon zostaje wezwany z powrotem na szkocką wyspę St. Amelia, aby ''naprawić'' pewne sprawy. Problem w tym, że sam nie pamięta wszystkiego, co łączy go z tym miejscem. W miarę poznawania historii otrzymuje tajemnicze komunikaty za pośrednictwem CRTV i zaczyna odkrywać fragmenty przeszłości, które najwyraźniej powinny pozostać pogrzebane.
Zoe, którą zagra Kezia Burrows, jest pielęgniarką próbującą dotrzeć do Simona przez zakłócony sygnał telewizora. Z kolei Richard, w którego wcieli się Terry O’Quinn, to postać zdecydowanie bardziej zagadkowa. To właśnie on sprowadza Simona na St. Amelia i uruchamia wydarzenia, których konsekwencje będziemy poznawać podczas gry. Patrząc na ten zestaw postaci, mam wrażenie, że twórcy nie chcą opowiadać prostej historii o ucieczce przed potworami. I bardzo dobrze, bo właśnie psychologiczna warstwa zawsze była jednym z największych atutów Silent Hill.
Terry O’Quinn to dla mnie szczególnie mocny punkt
Muszę przyznać, że najbardziej ucieszyła mnie obecność Terry’ego O’Quinna. Aktor zapadł mi w pamięci przede wszystkim dzięki roli Johna Locke’a w serialu Lost, gdzie potrafił stworzyć postać jednocześnie tajemniczą, niejednoznaczną i niezwykle charakterystyczną. W przypadku Silent Hill taki zestaw cech wydaje się wręcz idealny. Richard nie został przecież przedstawiony jako typowy bohater, któremu można od razu zaufać. Jego związek z St. Amelią i przeszłością miejscowości ma być jednym z elementów napędzających fabułę.
Uważam, że dobrani aktorzy są bardzo dobrym wyborem i jestem przekonany, że sprawdzą się świetnie w swoich rolach. Adepo ma przed sobą zadanie wymagające emocjonalnie, ponieważ to przez Simona będziemy poznawać ten dziwny świat. Burrows musi natomiast przekonująco zbudować relację z bohaterem za pośrednictwem głosu i zakłóconych transmisji. O’Quinn może z kolei wykorzystać doświadczenie w graniu postaci, wokół których od początku unosi się atmosfera niedopowiedzenia. Dla horroru psychologicznego brzmi to naprawdę obiecująco.
Tym razem Silent Hill oglądamy z pierwszej osoby
Silent Hill: Townfall wyróżnia się również samą konstrukcją rozgrywki. Całość będzie obserwowana z perspektywy pierwszej osoby, co jest sporą zmianą dla serii. Zamiast oglądać bohatera z boku, będziemy bezpośrednio patrzeć jego oczami na mgłę, opuszczone miejsca i kolejne koszmary. Szczególnie interesuje mnie wykorzystanie CRTV, który nie jest tylko ciekawostką wizualną. Urządzenie pozwala dostrajać się do niestabilnych sygnałów i może stać się jednym z najważniejszych narzędzi podczas eksploracji.
Wielu graczy widzi w tym miejscu największą szansę dla Silent Hill: Townfall. Nowoczesny sprzęt pozwala stworzyć bardzo efektowną oprawę, ale w horrorze nadal najważniejsze pozostaje poczucie niepewności. Nawet najlepszy telewizor nie pomoże, jeśli gra nie potrafi sprawić, że zaczniemy bać się tego, czego nie widać. Mam nadzieję, że twórcy świadomie wykorzystają ciszę, mgłę, ograniczoną widoczność i dźwięk, zamiast zasypywać gracza ciągłą akcją. To właśnie takie momenty potrafią zostać w pamięci na dłużej niż najbardziej widowiskowa walka.
Premiera już we wrześniu. Ja odliczam dni
Na Silent Hill: Townfall nie trzeba będzie czekać do przyszłego roku. Gra zadebiutuje 24 września 2026 roku na PlayStation 5, a także na komputer PC za pośrednictwem Steam i Epic Games Store. To oznacza, że już za chwilę będzie można samemu sprawdzić, czy Screen Burn Interactive zdołało stworzyć horror godny nazwy Silent Hill.
Jako gracz, który darzy tę serię dużym sentymentem, nie ukrywam, że jestem na ten moment naprawdę ciekawy. Silent Hill: Townfall ma innego bohatera, inną perspektywę i nową scenerię, ale jednocześnie wszystko wskazuje na to, że nie zamierza rezygnować z tematów, które od lat definiują cykl: tajemnicy, winy, straty i psychologicznego lęku. Jeśli twórcom uda się połączyć to z dobrym scenariuszem oraz mocnymi występami aktorów, będziemy mieli horror, o którym jeszcze długo będzie się mówiło. A ja? Cóż, pozostaje mi odliczać dni do 24 września i przygotować PlayStation 5 oraz telewizor na kolejną wyprawę do miejsca, z którego zdecydowanie nie chciałbym wracać po zmroku.
