Tak mały, że zmieści się w kieszeni. Boox zapowiedział miniaturowy czytnik e-booków
Czytnik e-booków firmy Boox o nazwie Picco sugeruje, że firma chce zaistnieć w segmencie małych urządzeń do czytania. Tym razem producent stawia na format, który bez problemu zmieści się w kieszeni. W ostatnich miesiącach podobne konstrukcje zaczęły zyskiwać zainteresowanie, a nowy sprzęt Boox ma być bezpośrednią odpowiedzią na ten trend.
Czytnik e-booków Picco będzie wyjątkowo mały
Producent potwierdził już, że urządzenie jest rozwijane i ma trafić do sprzedaży w „rozsądnej cenie”. Dotychczas nie sprecyzowano jednak, ile ma ona wynosić. Na tym jednak kończą się oficjalne informacje. Firma nie podała jeszcze daty debiutu, pełnej specyfikacji technicznej ani kwoty, jaką trzeba będzie zapłacić za czytnik. Mimo to znamy kilka szczegółów.
Z ujawnionych dotąd szczegółów wynika, że czytnik e-booków Picco otrzyma ekran E-Ink o przekątnej 3,97 cala. Wyświetlacz będzie prezentował obraz w odcieniach szarości i zostanie wyposażony w podświetlenie przednie, co pozwoli korzystać z urządzenia również po zmroku. Producent przewidział także możliwość rozszerzenia przestrzeni na pliki dzięki gniazdu kart pamięci microSD. To rozwiązanie powinno zainteresować osoby przechowujące większe biblioteki e-booków, audiobooków czy dokumentów.
Dużo znaków zapytania w kontekście sprzętu firmy Boox
Najciekawszy jest jednak sam rozmiar urządzenia. Coraz więcej użytkowników szuka sprzętu, który można mieć przy sobie przez cały dzień bez konieczności noszenia dodatkowej torby lub plecaka. Właśnie na tym pomyśle swoją pozycję buduje Xteink. Jego najmniejsze modele są tak kompaktowe, że można je przymocować do tylnej części smartfona za pomocą systemu MagSafe. Nie wiadomo jeszcze, czy czytnik e-booków Boox zaoferuje podobną funkcję, dlatego trudno dziś porównywać oba produkty pod względem wygody codziennego użytkowania.
Wiele znaków zapytania dotyczy również sposobu obsługi. Materiały promocyjne sugerują obecność fizycznych przycisków, ale producent nie wyjaśnił, czy będą one jedyną metodą sterowania. Nadal nie wiadomo, czy użytkownicy dostaną także ekran dotykowy. W przypadku urządzenia o tak niewielkich wymiarach ma to spore znaczenie, ponieważ od sposobu nawigacji zależy komfort zmiany stron, poruszania się po menu i korzystania z dodatkowych funkcji.
Ten czytnik e-booków nie ma udawać tabletu ani smartfona
Interesująco zapowiada się natomiast kwestia oprogramowania. Według informacji publikowanych przez serwis Good E-Reader, czytnik e-booków Picco może otrzymać uproszczony interfejs oparty na kafelkach. Lista dostępnych aplikacji miałaby obejmować przede wszystkim NeoReader, odtwarzacz muzyki oraz narzędzie do słuchania podcastów. Jeśli te doniesienia okażą się prawdziwe, Picco będzie nastawiony przede wszystkim na czytanie, a nie na pełnienie roli małego tabletu z ekranem typu E-Ink. Takie podejście odróżniałoby go od modelu Boox Palma, który oferuje znacznie szersze możliwości dzięki systemowi Android.
Sama decyzja o wprowadzeniu czytnika e-booków Picco na rynek pokazuje, że Boox dostrzega potencjał w rynku miniaturowych czytników. Firma najwyraźniej uważa, że istnieje grupa użytkowników zainteresowanych urządzeniem, które ogranicza się do najważniejszych funkcji i nie próbuje zastępować smartfona lub tabletu. Teraz pozostaje sprawdzić, czy producent postawi na niższą cenę, większą wygodę noszenia czy prostsze oprogramowanie. Odpowiedź na to pytanie poznamy dopiero wtedy, gdy Boox ujawni więcej szczegółów dotyczących swojego nowego czytnika.
