ASUS ROG GR70 pokazuje, jak powinien wyglądać współczesny mini PC dla graczy
Kiedyś mini PC był ciekawostką głównie dla entuzjastów albo kompromisem dla osób, które chciały zaoszczędzić miejsce na biurku. Dziś ASUS pokazuje, że taki komputer może być pełnoprawną maszyną do grania i pracy kreatywnej. ROG GR70 łączy topowe podzespoły AMD i NVIDII z obudową o pojemności zaledwie 8 litrów, a przy okazji wygląda bardziej jak sprzęt z serii Republic of Gamers niż typowy mini PC.
Kompaktowy rozmiar, ale podzespoły z wyższej półki
ASUS przygotował kilka wersji ROG GR70, a najmocniejsze konfiguracje otrzymały procesory AMD Ryzen 9 9955HX oraz Ryzen 9 8940HX. To układy, które do tej pory kojarzyliśmy głównie z wydajnymi laptopami gamingowymi i mobilnymi stacjami roboczymi. W praktyce oznacza to bardzo wysoką wydajność wielowątkową oraz spory zapas mocy do gier, montażu wideo czy pracy z aplikacjami wykorzystującymi sztuczną inteligencję.
Za grafikę odpowiadają karty NVIDIA GeForce RTX 5060 Laptop GPU lub RTX 5070 Laptop GPU. ASUS zdecydował się na mobilne wersje układów, co jest zrozumiałe przy tak małej obudowie. Mimo to RTX 5070 Laptop GPU powinien bez problemu poradzić sobie z graniem w rozdzielczości 1440p przy wysokich ustawieniach, a dzięki wsparciu DLSS 4 i generowania klatek może być też ciekawą opcją dla osób myślących o monitorach 240 Hz.
W środku znalazło się miejsce na 32 GB pamięci DDR5 oraz szybki dysk SSD PCIe 4.0 o pojemności 1 TB. Co ważne, komputer nie jest całkowicie zamkniętą konstrukcją i użytkownik może rozbudować pamięć oraz magazyn danych, co w świecie mini PC nadal nie jest oczywistością.
Chłodzenie wygląda rozsądniej, niż można było się spodziewać
Największe obawy przy tak mocnych podzespołach budzi oczywiście temperatura. ASUS zastosował układ chłodzenia oparty na komorze parowej oraz dwóch wentylatorach, które mają kierować powietrze przez oddzielne sekcje procesora i karty graficznej. Producent podkreśla, że konstrukcja została zaprojektowana tak, aby utrzymać stabilne taktowania nawet podczas długich sesji gamingowych.
I tu dochodzimy do najciekawszej kwestii. ROG GR70 nie próbuje być absolutnie bezgłośny, tylko rozsądnie balansuje między kulturą pracy a wydajnością. To podejście wydaje mi się znacznie uczciwsze niż obietnice ''ciszy jak w bibliotece'', które często kończą się agresywnym throttlingiem po kilkunastu minutach obciążenia.
Na uwagę zasługuje też zestaw portów. Z przodu znajdziemy m.in. USB-C i USB-A, a z tyłu kolejne szybkie złącza USB, HDMI 2.1, DisplayPort oraz Ethernet 2,5 Gb/s. Taki komplet pozwala podłączyć kilka monitorów, szybki internet przewodowy i zewnętrzne dyski bez konieczności sięgania po dodatkowe huby.
Cena potrafi zaboleć, ale ASUS celuje w konkretną grupę
ROG GR70 trafił już do sprzedaży w Europie. W zależności od konfiguracji ceny zaczynają się od około 2199 euro, czyli mniej więcej 9400 złotych, a najmocniejsze warianty kosztują około 2699 euro, co daje około 11 500 złotych. To dużo, zwłaszcza jeśli porównamy ten sprzęt z samodzielnie składanym pecetem. Trzeba jednak pamiętać, że ASUS sprzedaje gotową, bardzo kompaktową konstrukcję z autorskim chłodzeniem, pełną gwarancją i obudową, której trudno szukać wśród standardowych komponentów.
Mam też wrażenie, że ROG GR70 jest odpowiedzią na zmianę sposobu korzystania z komputerów. Coraz więcej osób nie chce już wielkiej skrzynki pod biurkiem, plątaniny kabli i wiecznego zastanawiania się, czy kolejna karta graficzna zmieści się w obudowie. Taki mini PC można postawić obok monitora, zabrać do innego pokoju albo schować do plecaka i podłączyć do telewizora. Czy to sprzęt dla każdego? Zdecydowanie nie. Jeśli liczy się wyłącznie stosunek ceny do wydajności, klasyczny komputer stacjonarny nadal będzie bardziej opłacalny. Ale jeśli ktoś szuka możliwie najmocniejszego komputera w jak najmniejszej obudowie i nie chce samodzielnie składać zestawu, ASUS ROG GR70 wygląda na jedną z najciekawszych premier mini PC w 2026 roku.
