Graveyard Keeper 2 ma datę premiery. Nadciąga najbardziej osobliwy symulator grabarza
Graveyard Keeper 2 to jedna z tych gier, które trudno pomylić z czymkolwiek innym. Kiedy większość produkcji próbuje przekonać nas do uprawiania kolejnej farmy albo budowania sympatycznego miasteczka, tutaj ktoś uznał, że znacznie ciekawiej będzie zarządzać cmentarzem, wykorzystywać zwłoki do produkcji i jeszcze zrobić z tego całkiem dochodowy biznes. Teraz pomysł zostanie rozwinięty na znacznie większą skalę, a premiera gry odbędzie się już 22 września 2026 roku.
Tym razem grabarz będzie miał znacznie więcej na głowie
Pierwsze Graveyard Keeper wyróżniało się przede wszystkim tym, że potrafiło połączyć pozornie spokojną rozgrywkę menedżerską z czarnym humorem, rzemiosłem, eksploracją i całkiem absurdalnym podejściem do śmierci. W sequelu ten pomysł nie znika, ale zostaje mocno rozbudowany. Nadal będziemy zarządzać średniowiecznym cmentarzem, zbierać surowce i rozwijać produkcję, jednak tym razem sporo pracy wykonają za nas... zombie.
Automatyzacja może być jednym z najciekawszych elementów Graveyard Keeper 2. Nie chodzi już tylko o pilnowanie własnego kawałka ziemi i kombinowanie, jak najlepiej wykorzystać dostępne materiały. Nieumarli pracownicy mają przejąć część żmudnych obowiązków, a gracz będzie mógł budować bardziej rozbudowane systemy produkcji. Do tego dochodzi odbudowa miasta, wykonywanie zadań dla mieszkańców i rozwijanie całej infrastruktury.
Twórcy nie zamierzają jednak ograniczać się do typowego symulatora zarządzania. W Graveyard Keeper 2 wcielimy się w Wielkiego Inkwizytora, a świat gry będzie musiał zmierzyć się z zagrożeniem związanym z zombie. W praktyce oznacza to także budowę fortyfikacji, przygotowywanie wyposażenia oraz dowodzenie własną armią nieumarłych. Brzmi trochę jak połączenie gry ekonomicznej, RPG i strategii, które ktoś wrzucił do jednego kotła, a następnie uznał, że warto jeszcze dorzucić do niego kilka trupów.
Groteska, czarny humor i klimat grozy na wesoło
Muszę przyznać, że Graveyard Keeper 2 trafiło na podatny grunt. Niedawno pierwsza część gry trafiła na moje konto i planuję ograć ją w okolicach Halloween. To zresztą wydaje mi się idealnym momentem na taką przygodę, bo sam klimat produkcji bardzo przypadł mi do gustu jeszcze zanim miałem okazję spędzić z nią więcej czasu. Jest w tym coś przyjemnie dziwnego, szczególnie gdy połączy się średniowieczne realia, cmentarz, zombie i całkowicie pozbawione skrupułów podejście do prowadzenia biznesu.
Uwielbiam horrorowe klimaty w różnej formie, ale nie zawsze potrzebuję mroku rodem z klasycznego survival horroru. Czasami znacznie bardziej odpowiada mi właśnie groteska, absurd i czarny humor. Pod tym względem Graveyard Keeper bardzo trafia w moje gusta. To świat, który potrafi być makabryczny, ale jednocześnie nie traktuje własnej makabry śmiertelnie poważnie. Wydaje mi się, że właśnie ten balans może sprawić, że pierwszą część będę wspominał znacznie lepiej, niż sugerowałby sam temat gry.
A jeśli rzeczywiście dobrze będę się przy niej bawił, to najpewniej skuszę się również na Graveyard Keeper 2. Tym bardziej że sequel nie wygląda na prostą powtórkę z pierwszej części. Rozbudowa miasta, automatyzacja oparta na zombie i możliwość prowadzenia armii nieumarłych dają twórcom sporo przestrzeni do rozwinięcia mechanik, które już wcześniej były największą siłą serii.
Graveyard Keeper 2 nie boi się zrobić z cmentarza wielkiego biznesu
Jedną z rzeczy, które najbardziej mnie tutaj interesują, jest sposób, w jaki twórcy rozbudowali skalę świata. Cmentarz pozostaje centrum zabawy, ale nie będzie już jedynym miejscem, na którym skupimy uwagę. Gracze mają pomagać mieszkańcom w odbudowie miasta, wykonywać zadania i rozwijać kolejne elementy infrastruktury. Co ważne, mieszkańcy nie będą wyłącznie tłem dla historii. Ich problemy mają stać się kolejnym źródłem możliwości dla naszego osobliwego biznesu.
Do tego dochodzą klasyczne aktywności znane z pierwszej części oraz nowe elementy, takie jak crafting, rozwój umiejętności, handel, łowienie ryb czy personalizacja postaci. Gra ma więc wyraźnie poszerzyć zakres rozgrywki, ale jednocześnie zachować charakterystyczny humor i groteskowych bohaterów. To ważne, bo właśnie osobowość pierwszej części sprawiła, że Graveyard Keeper nie zginął w tłumie podobnych produkcji. Twórcy najwyraźniej doskonale wiedzą, że absurd jest jednym z największych atutów tej serii. Trudno przecież traktować całkowicie serio grę, w której zwłoki stają się elementem produkcyjnego łańcucha, a następnie mogą zostać zastąpione przez zombie wykonujące ciężką pracę. I dobrze. W czasach, gdy wiele gier próbuje być coraz bardziej filmowych i poważnych, taka bezczelna dziwność potrafi być naprawdę odświeżająca.
Zdjęcie w pełnym rozmiarze







Premiera już we wrześniu. Halloween będzie miało konkurencję
Graveyard Keeper 2 zadebiutuje 22 września 2026 roku. Gra trafi na PlayStation 5, Xbox Series X i Xbox Series S, Nintendo Switch 2, Nintendo Switch oraz komputer PC. W przypadku PC produkcja będzie dostępna między innymi przez Steam, Epic Games Store i GOG. Dla mnie jednak najciekawsze będzie to, czy Graveyard Keeper 2 zachowa tę specyficzną atmosferę pierwszej części. Sama lista nowych mechanik wygląda obiecująco, ale w takich grach liczy się również charakter. Jeśli twórcom udało się połączyć większą skalę z tym samym groteskowym poczuciem humoru, możemy dostać sequel, który zamiast tylko powtarzać sprawdzony pomysł, rzeczywiście go rozwija.
Ja z kolei mam najpierw własny plan do zrealizowania. W okolicach Halloween zamierzam w końcu usiąść do pierwszego Graveyard Keeper. Jeśli cmentarz, zombie i czarny humor rzeczywiście okażą się tak dobrze połączone, jak sugerują materiały z gry, to z pewnością od razu zabiorę się za sequel. Tyle że tym razem zamiast jednego cmentarza dostanę całe miasto do odbudowania i armię trupów do zagospodarowania. Jak na jesienny sezon brzmi to jak doskonała forma spędzania wieczorów z padem w dłoniach.
