To może być rewolucja w sferze hamulców rowerowych. Holenderski wynalazca opracował ciekawe rozwiązanie

Czy klasyczne hamulce rowerowe wkrótce odejdą do lamusa? Trudno wyobrazić sobie jednoślady bez tych elementów, a jednak są osoby takie jak Maas van Beek, które chciałyby zrewolucjonizować tę kwestię. Holenderski wynalazca opracował elektroniczny system hamowania, który nie wymaga wykorzystywania żadnych dźwigni.
Jak powinien działać elektroniczny system hamowania?
Jak ma działać elektroniczny system hamowania? W jego koncepcji rower zwalnia po prostu wtedy, gdy mocniej ściskasz kierownicę. Wewnątrz chwytów znajdują się czujniki reagujące na nacisk dłoni. Sygnał trafia do jednostki sterującej, a ta uruchamia hamulce. Całość ma działać bez opóźnień i nie wymagać od rowerzysty zmiany ułożenia palców. Van Beek uważa, że to może realnie poprawić kontrolę nad jednośladem, zwłaszcza w sytuacjach, w których liczy się szybka reakcja.
Pomysł nie wziął się znikąd. Wynalazca opowiada, że podczas jednej z wycieczek samochód niespodziewanie zaczął wyjeżdżać mu przed koło. Trzymał wtedy ręce w dolnym chwycie i nie był w stanie natychmiast dosięgnąć dźwigni. Przez krótką chwilę nie miał więc pełnej kontroli nad hamowaniem. Nic się nie stało, ale ten moment wystarczył, by zaczął zastanawiać się, czy klasyczne hamulce rowerowe to na pewno najlepsze rozwiązanie. To doświadczenie stało się punktem wyjścia do stworzenia nowego systemu.
Co z klasycznymi hamulcami do rowerów?
Elektroniczny system hamulcowy ma też własny moduł wzmacniający siłę hamowania. Dzięki temu rowerzysta nie musi ściskać kierownicy z dużą siłą, aby uzyskać mocne hamowanie. Van Beek porównuje to do wspomagania stosowanego w samochodach. Jednocześnie zapewnia, że w razie awarii elektroniki klasyczne hamulce rowerowe nadal powinny działać, ponieważ warto mieć też mechaniczne zabezpieczenie.
Choć pomysł brzmi jak coś z przyszłości, na razie istnieje jedynie w formie koncepcji i dokumentacji technicznej. Wynalazca złożył wniosek patentowy i udostępnił szczegółowe rysunki, ale nie ma jeszcze gotowego prototypu, który można by przetestować na drodze. Obecnie szuka partnerów wśród producentów rowerów i komponentów, którzy pomogliby mu przejść od projektu do realnego produktu.
Ten system hamowania to nie pierwszy wynalazek van Beeka
Van Beek podkreśla, że nie chodzi mu o stworzenie gadżetu dla wąskiej grupy entuzjastów. W jego wizji to początek szerszej zmiany w sposobie sterowania rowerem – miejskim, górskim, gravelem... To rozwiązanie, które powinno przydać się w różnych stylach jazdy i w każdych warunkach. Jeśli Holendrowi uda się dopracować system i przekonać do niego branżę, może to być pierwszy krok do zupełnie nowego podejścia do hamowania, które z czasem stanie się tak naturalne, że nikt nie będzie już myślał o dźwigniach.
Sam van Beek nie jest osobą z przypadku w świecie rowerowych innowacji. Wcześniej opracował między innymi wspornik typu shuttle, który trafił do oferty marki Gazelle, oraz platformę symulatora wyścigowego wykorzystywaną w Gameseat. Teraz chce pójść krok dalej i zmienić sposób, w jaki rowerzyści korzystają z hamulców. Podkreśla, że jego rozwiązanie pozwala hamować z każdej pozycji dłoni, co może mieć znaczenie zarówno dla osób jeżdżących sportowo, jak i dla tych, którzy po prostu dojeżdżają do pracy.