W co warto zagrać na Halloween. Nasze propozycje horrorowych gier, które naprawdę straszą
Halloween ma w sobie coś, co sprawia, że nawet zwykły wieczór przed ekranem może zamienić się w przygodę. Wystarczy dobra gra i odwaga, żeby zapomnieć o otaczającym nas świecie. Jestem miłośnikiem horrorów, a moje dwie ulubione serie to Resident Evil oraz Silent Hill. Mam też małą tradycję: co roku w Halloween ogrywam jakiś horror. W tym roku jeszcze nie podjąłem decyzji, choć wybór jest spory. Może nieco przewrotnie postawię na klasyka i kolejny raz ogram MediEvil 2. Tymczasem przyjrzyjmy się grom, które świetnie nadają się na najbardziej upiorny wieczór w roku.
Resident Evil, czyli klasyka survival horroru, który wciąż przeraża
Gdybym miał wskazać jedną serię, od której warto rozpocząć halloweenowy maraton, byłoby to oczywiście Resident Evil. Produkcje Capcomu przez lata przechodziły sporą ewolucję. Zaczynały od walki o przetrwanie w klaustrofobicznych lokacjach, rozwijały się w kierunku bardziej dynamicznej akcji, a następnie ponownie postawiły na strach, ograniczone zasoby i niepokojącą atmosferę. Dzisiaj każdy może znaleźć tutaj coś dla siebie, niezależnie od tego, czy woli powolne odkrywanie tajemnic, czy efektowne starcia z przeciwnikami. Co ważne, nawet starsze odsłony potrafią zapewnić emocje, których nie zastąpią najbardziej widowiskowe współczesne produkcje.
W tym roku szczególną uwagę przyciąga Resident Evil: Requiem, dziewiąta główna odsłona serii, która zadebiutowała 27 lutego 2026 roku. Powrót do Raccoon City to doskonała okazja, by ponownie zanurzyć się w świecie, od którego wszystko się zaczęło. Produkcja łączy dwa oblicza cyklu: intensywny survival horror oraz bardziej dynamiczną akcję, wykorzystując przy tym dwóch bohaterów i możliwość dostosowania perspektywy rozgrywki. To propozycja zarówno dla wieloletnich fanów, jak i osób, które dopiero zaczynają przygodę z serią. Na naszej stronie znajdziecie również recenzję Resident Evil: Requiem, więc przed halloweenowym seansem możecie sprawdzić, czy to właśnie ten tytuł powinien trafić na waszą listę.
Jeżeli jednak nie mieliście jeszcze okazji poznać wszystkich najważniejszych odsłon cyklu, warto nadrobić zaległości. Resident Evil 7: Biohazard to mój typ dla osób, które chcą poczuć prawdziwy niepokój. Perspektywa pierwszej osoby, ponury dom rodziny Bakerów i poczucie, że niemal każdy kąt skrywa niebezpieczeństwo, sprawiają, że zwykłe przejście do kolejnego pomieszczenia potrafi wywołać stres. Z kolei Resident Evil 4 Remake świetnie łączy grozę z intensywną walką, a wyprawa Leona do odizolowanej europejskiej wioski nadal potrafi trzymać w napięciu. To horror bardziej widowiskowy, ale niepozbawiony mrocznych momentów.
Warto pamiętać także o Resident Evil 3 Remake. Ucieczka przed nieustępliwym Nemesisem może nie zapewnia tak rozbudowanego doświadczenia jak niektóre inne części, ale świetnie sprawdza się podczas krótszego wieczoru z horrorem. Można też wrócić do klasyków, jeśli mamy ochotę przypomnieć sobie, jak wyglądał survival horror przed laty. Właśnie to lubię w Resident Evil: niezależnie od wybranej odsłony zawsze gdzieś za rogiem czeka zagrożenie, a poczucie bezpieczeństwa pozostaje bardzo kruche.
Silent Hill, czyli wybitna seria horrorów psychologicznych
Drugą serią, do której mam szczególny sentyment, jest Silent Hill. O ile Resident Evil często każe nam walczyć o życie, o tyle produkcje z tego uniwersum potrafią znacznie mocniej uderzyć w psychikę. Tutaj strach nie zawsze wynika z tego, że coś nagle wyskoczy zza rogu. Czasami wystarczy mgła, dziwny dźwięk dobiegający z oddali albo świadomość, że miejsce, w którym się znajdujemy, skrywa coś wyjątkowo niepokojącego. To właśnie atmosfera, symbolika i niejednoznaczna historia sprawiają, że Silent Hill pozostaje jedną z najważniejszych marek w historii horrorów.
Jeśli jeszcze nie graliście w Silent Hill 2 Remake, Halloween jest świetnym pretekstem, żeby to zmienić. Historia Jamesa Sunderlanda, który przybywa do miasteczka po otrzymaniu listu od zmarłej żony, stanowi znakomity przykład horroru psychologicznego. Nie chodzi wyłącznie o potwory czy walkę o przetrwanie, ale przede wszystkim o tajemnicę, poczucie winy i stopniowe odkrywanie prawdy. Mgła skutecznie ogranicza widoczność, dźwięki budują napięcie, a kolejne spotkania z niepokojącymi stworzeniami mają znaczenie wykraczające poza zwykłą walkę. To jedna z tych gier, które zostają w głowie długo po napisach końcowych.
Innym ciekawym kierunkiem jest Silent Hill f, które przenosi nas do japońskiego miasteczka Ebisugaoka w latach 60. XX wieku. Główną bohaterką jest Hinako Shimizu, której codzienność zostaje zniszczona przez nadciągającą mgłę i nadnaturalne zagrożenie. Tym razem groza łączy się z niepokojącą, momentami wręcz groteskową estetyką, a piękno przeplata się z makabrą. To interesująca propozycja dla osób, które chcą poznać inne oblicze tej marki. Na naszej stronie znajdziecie również recenzję Silent Hill f, w której przyglądamy się tej nietypowej odsłonie kultowej serii.
Na uwagę zasługuje także Silent Hill: Townfall, czyli samodzielna historia rozgrywająca się na odizolowanej szkockiej wyspie St. Amelia. Wcielamy się w Simona Ordella, który wraca w miejsce związane z tajemniczą przeszłością. Jednym z charakterystycznych elementów rozgrywki jest kieszonkowy telewizor CRTV, pomagający odkrywać fragmenty historii i otaczającego nas świata. Jeśli lubicie niepewność, eksplorację i zagadki, ta odsłona może przypaść wam do gustu. Gra zadebiutowała 24 września 2026 roku, a na naszej stronie możecie przeczytać recenzję Silent Hill: Townfall.
Mrok niejedno ma oblicze. Co jeszcze warto ograć podczas Halloween?
Nie samymi Resident Evil i Silent Hill człowiek żyje. Jedną z ciekawszych propozycji dla fanów polskiego horroru jest Cronos: The New Dawn. Produkcja krakowskiego Bloober Team przenosi nas do brutalnego, ponurego świata, w którym przeszłość i przyszłość splatają się w niepokojącą całość. Szczególnie interesujący jest system przeciwników, którzy mogą łączyć się w silniejsze i bardziej niebezpieczne formy. To sprawia, że nie zawsze wystarczy po prostu wyeliminować zagrożenie. Trzeba również zastanowić się, co zrobić z ciałami pokonanych stworzeń. Jeśli jeszcze nie graliście, Halloween to dobry moment, by nadrobić zaległości. Na naszej stronie znajdziecie recenzję Cronos: The New Dawn, a osoby, które już ukończyły grę, mogą szykować się na dodatek Cronos: Lazarus, zaplanowany na 3 grudnia 2026 roku na PC, PlayStation 5 i Xbox Series X|S.
Miłośnikom bardziej bezpośredniej, brutalnej grozy można polecić Clive Barker's Hellraiser: Revival. To survival horror z perspektywy pierwszej osoby, w którym makabryczna wyobraźnia twórców spotyka się z walką o przetrwanie. Jeśli lubicie niepokojące wizje, demoniczne istoty i klimat, w którym trudno odróżnić cierpienie od koszmaru, ta produkcja powinna znaleźć się na waszym radarze. Z kolei Dead Space Remake to znakomity wybór dla osób, które chcą poczuć strach w kosmosie. Opuszczony statek, klaustrofobiczne korytarze, ograniczona amunicja i przerażające nekromorfy tworzą mieszankę, która nawet po wielu godzinach potrafi przyprawić o szybsze bicie serca.
Jeśli bardziej niż klasyczne straszenie interesuje was niepokojący klimat i zagadki, sprawdźcie Reanimal. Za grę odpowiadają twórcy pierwszych odsłon Little Nightmares, a ich charakterystyczny styl widać w groteskowym świecie, zdeformowanych postaciach i atmosferze dziecięcego koszmaru. To doświadczenie, które można przeżywać również w kooperacji. Na naszej stronie znajdziecie recenzję Reanimal. W podobne rejony, choć z własnym pomysłem na rozgrywkę, celuje Little Nightmares III. Dwoje bohaterów musi przedostać się przez świat pełen pułapek, potworów i miejsc, w których wszystko wydaje się nie na swoim miejscu. To dobry wybór dla tych, którzy wolą niepokój od nieustannego strzelania.
A skoro o klasycznych strachach mowa, warto wspomnieć o Slender: The Arrival VR. Wirtualna rzeczywistość może sprawić, że spotkanie ze Slender Manem stanie się znacznie bardziej osobistym doświadczeniem. Trzeba jednak pamiętać, że wersja VR ma osobny termin udostępnienia, więc przed planowaniem rozgrywki warto sprawdzić jej aktualną dostępność. Jeśli natomiast wolicie wcielić się w ikonę filmowego horroru, Halloween: The Game pozwala przenieść się do Haddonfield i poznać grozę związaną z Michaelem Myersem. Produkcja oferuje zarówno tryb fabularny, jak i rozgrywkę wieloosobową, w której jedna strona poluje, a druga próbuje przetrwać.
Wśród tytułów, które warto mieć na oku, znajduje się również Until Dawn 2. Kontynuacja horroru stawiającego na wybory i konsekwencje ma zabrać graczy na odizolowaną wyspę, gdzie ekipa internetowych łowców duchów szybko przekona się, że nie wszystkie strachy da się wytłumaczyć na potrzeby nagrania. Premiera została zaplanowana na 28 stycznia 2027 roku, więc na razie to propozycja dla osób, które chcą wypatrywać nadchodzących horrorów. Na bardziej dynamiczne doświadczenie można natomiast postawić w Luna Abyss. To przygodowa gra akcji z elementami platformowymi i walką przypominającą bullet hell, osadzona w niepokojącej, obcej megastrukturze. Nie jest klasycznym survival horrorem, ale jej atmosfera i kosmiczne zagrożenia mogą spodobać się miłośnikom mrocznego science fiction.
Nie tylko potwory i krew. Horrory, które budują napięcie w inny sposób
Warto też sięgnąć po GhostWire: Tokyo, czyli nietypowe połączenie miejskiej eksploracji, nadnaturalnych zjawisk i walki z japońskimi duchami. Opuszczone ulice Tokio, dziwaczne istoty i charakterystyczna atmosfera sprawiają, że gra potrafi być niepokojąca, choć nie jest typowym survival horrorem. To dobra propozycja dla osób, które wolą paranormalne tajemnice od ciągłego oszczędzania amunicji. Z kolei The Quarry przypomina interaktywny horror filmowy, w którym decyzje gracza wpływają na losy grupy młodych bohaterów. Jeśli lubicie slasherowe historie, nieoczekiwane zwroty akcji i zastanawianie się, kto dotrwa do świtu, trudno o lepszy wybór na wieczór ze znajomymi.
Na osobną wzmiankę zasługuje Valor Mortis, czyli mroczna gra akcji z elementami soulslike, osadzona w alternatywnej wersji XIX-wiecznej Europy. Wcielamy się w żołnierza napoleońskiej armii, który powraca do życia w świecie opanowanym przez tajemniczą zarazę. Zmutowani przeciwnicy, ponura atmosfera i wymagająca walka sprawiają, że to propozycja przede wszystkim dla osób lubiących wyzwania. Na naszej stronie znajdziecie recenzję Valor Mortis, więc możecie sprawdzić, jak produkcja wypada w praktyce.
Jeśli natomiast szukacie czegoś mniej oczywistego, zwróćcie uwagę na Forgotten Memories. Ten psychologiczny survival horror stawia na eksplorację, zagadki i poczucie zagrożenia, a jego klasyczna konstrukcja może przypaść do gustu fanom starszych gier grozy. Nie jest to najnowsza produkcja, ale Halloween nie musi przecież oznaczać grania wyłącznie w tegoroczne premiery. Czasami powrót do mniej znanego tytułu daje więcej satysfakcji niż kolejny wielki hit.
Na koniec zostawiłem jeszcze jedną propozycję dla osób, które chcą wyjść poza najbardziej oczywiste schematy. MediEvil 2 nie jest horrorem w takim sensie jak Resident Evil czy Silent Hill, ale jego gotycki klimat, groteskowi przeciwnicy i charakterystyczne poczucie humoru świetnie pasują do halloweenowego wieczoru. Właśnie dlatego wciąż rozważam powrót do tej klasycznej produkcji. Po całym dniu spędzonym wśród brutalnych potworów i psychologicznych koszmarów odrobina upiornej przygody z przymrużeniem oka może być przyjemną odmianą.
Ostatecznie najważniejsze jest to, żeby wybrać horror dopasowany do własnego gustu. Jedni wolą bezradność i walkę o każdy nabój, inni psychologiczne historie, a jeszcze inni potwory, pościgi i filmowe zwroty akcji. Ja najchętniej wracam do Resident Evil i Silent Hill, ale tegoroczny wybór wcale nie jest prosty. Może ponownie odwiedzę Raccoon City, może dam się wciągnąć w mgłę Silent Hill, a może postawię na MediEvil 2 i odrobinę nostalgii. Jedno jest pewne: Halloween to doskonała okazja, żeby zgasić światło, włączyć ulubiony horror i przekonać się, czy nadal potrafi nas przestraszyć.
Łukasz Dąbrowski
Autor Media Expert
Uwielbiam poznawanie nowych historii w każdej możliwej formie: gry wideo, książki, filmy, komiksy czy też po prostu rozmowa z drugim człowiekiem. Nie ograniczam się do jednego gatunku, ale gdybym miał wskazać swojego faworyta to byłaby to fantastyka. W wolnych chwilach zanurzam się w literaturze, a gdy pogoda dopisuje to idę pograć w koszykówkę. Moim największym marzeniem jest napisać i wydać własną książkę.
