Roboty humanoidalne ruszyły na plantacje herbaty. Tego testu nie dało się przeprowadzić w laboratorium

Data dodania: 01-09-2026

Na stromych, górskich plantacjach herbaty w chińskiej prowincji Fujian pojawił się nietypowy pracownik. Humanoidalny robot zamiast poruszać się po równej hali produkcyjnej musiał radzić sobie z nierównym podłożem, zbierać liście, transportować je, a następnie wykonywać zadania związane z dalszą obróbką herbaty. Nie wszystko poszło jednak zgodnie z planem, ale właśnie dlatego eksperyment okazał się tak interesujący dla całej branży robotyki i sztucznej inteligencji.

Roboty ruszyły na plantację herbaty?

Co prawda od samego eksperymentu minęło już nieco czasu – ten rozpoczął się 10 maja 2026 roku – ale i tak warto o nim napisać. Tego pamiętnego dnia w Fuding, jednym z najważniejszych regionów produkcji chińskiej białej herbaty odbyło się bowiem coś niespodziewanego. Na plantację herbaty weszli nowi pracownicy, którymi były… humanoidalne roboty. Była to zarazem pierwsza odsłona inicjatywy "Energy Transfer", powiązanej z World Humanoid Robot Games. Roboty, które wcześniej brały udział między innymi w humanoidalnym półmaratonie w Pekinie, po tygodniu dodatkowego treningu trafiły do rzeczywistego środowiska produkcyjnego. Tym razem nie miały do pokonania wyznaczonej trasy ani wykonać efektownego układu choreograficznego. Musiały po prostu pracować. Ale jak się okazuje to już dużo.


Zakres zadań był znacznie szerszy, niż sugerowałoby samo hasło "zbieranie herbaty". Humanoidy rozpoznawały i zrywały liście, transportowały zebrany surowiec po górskich drogach, uczestniczyły w jego suszeniu, a następnie w prażeniu i prasowaniu herbacianych ciastek. W pewnym momencie szczególnie przydatne okazało się obrazowanie termiczne, które pomagało monitorować temperaturę podczas prażenia. Ważnym do odnotowania jest fakt, że roboty pracowały razem z ludźmi, a ich kolejne próby dostarczały konstruktorom danych potrzebnych do poprawiania systemów sterowania.


Nie mówimy zatem tylko o pokazie możliwości. Roboty musiały poradzić sobie z całym ciągiem czynności, w dodatku w nowym środowisku, którego nie da się tak łatwo przewidzieć. To właśnie sprawiło, że chiński eksperyment stał się ciekawym sprawdzianem tego, jak maszyny radzą sobie poza bezpieczną i uporządkowaną fabryką.

Herbaty w naszej ofercie:

Natura szybko przetestowała maszyny

Mówi się, że ludzie narzekają na pracę, ale jak się okazuje warunku mogą przeszkadzać również robotom. Sam teren stał się jednym z największych przeciwników maszyn. Bo przecież fabryczna hala ma określone stanowiska pracy, przewidywalne oświetlenie i względnie równą podłogę. Plantacja pod tymi względami jest zupełnie inna. Robot musiał utrzymać równowagę na nierównym podłożu, rozpoznać konkretny fragment rośliny, odpowiednio ustawić dłoń i dobrać siłę nacisku. Do tego dochodziły zmienne warunki oświetleniowe oraz różnice w wielkości i wyglądzie liści. Według relacji z testów maszyny wielokrotnie ponosiły porażkę, zanim ostatecznie wykonały wyznaczone zadania.


Mówiąc prościej, plantacja herbaty okazała się dla robotyki znacznie ciekawszym poligonem niż kolejne testy w fabryce. Nawet nie chodzi o to, czy mechaniczne nogi potrafią poruszać się odpowiednio po nierównym podłożu. Prawdziwym wyzwaniem stało się połączenie widzenia, planowania ruchu, manipulowania przedmiotami i reagowania na sytuacje, których konstruktorzy wcześniej nie byli w stanie przewidzieć.


Jest to zarazem jeden z najważniejszych kierunków rozwoju tak zwanej embodied AI, czyli sztucznej inteligencji działającej bezpośrednio poprzez fizyczne ciało robota. Maszyna wyposażona w kamerę głębi, LiDAR czy zestaw czujników może znacznie dokładniej obserwować otoczenie, ale same sensory nie rozwiązują problemu. Robot musi jeszcze zrozumieć, co widzi, zdecydować, jak zareagować, a następnie wykonać odpowiednią czynność. W przypadku delikatnego liścia herbaty potrzebna jest precyzja, a każdy błąd może oznaczać uszkodzenie surowca.

Roboty muszą się jeszcze sporo nauczyć

Przypominam, że podobny kierunek rozwoju opisałem niedawno w innym artykule. Dyna Robotics pokazało model Dyna-2, którego uczenie oparto na ponad milionie godzin nagrań przedstawiających ludzi wykonujących z pozoru proste, codzienne czynności. Taki materiał odpowiada mniej więcej 170 latom nieprzerwanej obserwacji ludzkiego zachowania. W przeprowadzonych testach większa liczba danych przekładała się na lepsze wykonywanie zadań, co pokazuje, że przyszłość humanoidów może zależeć nie tylko od coraz lepszego sprzętu, ale również od tego, jak skutecznie będą potrafiły korzystać z ludzkiego doświadczenia.


Nie oznacza to jednak, że wystarczy nakarmić sztuczną inteligencję ogromną bazą filmów, aby robot natychmiast stał się uniwersalnym pracownikiem. Dyna-2 pokazuje raczej kierunek, w którym może rozwijać się nauka maszyn. Z kolei testy w Fujian pokazują drugą stronę tego samego problemu: nawet najlepszy model musi później zetknąć się z rzeczywistym światem, w którym warunki zmieniają się z minuty na minutę.

Mimo wszystko maszyny stają się częścią naszego świata

Mimo wszystko roboty humanoidalne coraz częściej testowane są w zadaniach, które jeszcze niedawno wydawały się zupełnie niepoważnym zastosowaniem dla zaawansowanej robotyki. Dobrym przykładem jest UBTECH U1, którego twórcy skupili się nie na pracy w fabryce, lecz na kontakcie z człowiekiem. Maszyna ma prowadzić rozmowy, rozpoznawać emocje i zapamiętywać informacje z wcześniejszych interakcji. Najbardziej zaawansowane warianty kosztują w Chinach równowartość nawet około 545 tys. zł, więc trudno mówić jeszcze o produkcie dla przeciętnego gospodarstwa domowego, ale sam kierunek wydaje się interesujący.


Jeszcze bardziej efektownym przykładem jest Superman firmy Unitree Robotics. Prototyp humanoida osiągnął według producenta 45,6 km/h i potrafił skoczyć na wysokość dwóch metrów. Taki wynik nie oznacza oczywiście, że robot jest już gotowy do samoczynnego działania. Pokazuje jednak, jak szybko – w tym przypadku dosłownie – rozwijają się układy odpowiedzialne za dynamiczny ruch. I to właśnie tutaj spotykają się wszystkie wspomniane projekty. Jeden robot ma nauczyć się pracy z liśćmi herbaty, inny korzysta z ogromnego zbioru ludzkich zachowań, a kolejny próbuje przesuwać granice szybkości poruszania się na dwóch nogach. Na pierwszy rzut oka są to zupełnie różne eksperymenty, ale ich cel jest podobny: stworzyć maszynę, która będzie potrafiła funkcjonować w świecie zaprojektowanym dla człowieka i przez człowieka.


Na razie trudno powiedzieć, kiedy humanoidy rzeczywiście staną się powszechnymi pracownikami gospodarstw rolnych, magazynów czy naszych domów. Test w Fujian pokazuje jednak coś ważniejszego niż samą możliwość zerwania kilku liści herbaty. Roboty zaczynają być testowane tam, gdzie nie da się przygotować wszystkiego wcześniej i gdzie rzeczywistość bardzo szybko weryfikuje ich ograniczenia. Jeśli kolejne generacje maszyn będą potrafiły wyciągać wnioski z takich doświadczeń, droga od efektownych pokazów do naprawdę użytecznych robotów może okazać się krótsza, niż jeszcze niedawno przypuszczaliśmy. Tak czy inaczej, jeśli kolejny raz pomyślicie, że zbieranie jakichkolwiek roślin jest prostym zajęciem, przypomnijcie sobie, że nawet roboty mają z tym trudności.

Roboty humanoidalne w naszej ofercie:

Wróć

Właściciel serwisu: TERG S.A. Ul. Za Dworcem 1D, 77-400 Złotów; Spółka wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego w Sądzie Rejonowym w Poznań-Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, IX Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS 0000427063, Kapitał zakładowy: 41 687 500,00 zł; NIP 767-10-04-218, REGON 570217011; numer rejestrowy BDO: 000135672. Sprzedaż dla firm (B2B): dlabiznesu@me.pl INFOLINIA: 756 756 756